Brzesko

SPRAWY-SPOLECZNE

IMG_6874

Władysław Kosiniak-Kamysz: zajmowanie się sprawami seniorów to dla mnie wielkie błogosławieństwo i radość. To najprzyjemniejsza część pracy w tym trudnym ministerstwie, w którym potrzeby są zawsze większe niż to, co możemy dać.

Według obliczeń Komisji Europejskiej w latach 2020–2060 osoby w wieku powyżej 65 lat będą stanowić prawie 30% naszego społeczeństwa. Unia Europejska stara się walczyć z dyskryminacją ze względu na wiek, nie może jednak wpływać na politykę społeczną ani określać wysokości emerytur w państwach członkowskich. Może natomiast zachęcać do wymiany dobrych praktyk pomiędzy krajami i proponować konkretne działania.

Tak jest chociażby w przypadku emerytur. Choć systemy emerytalne w znacznej mierze pozostają w zakresie kompetencji państw członkowskich, UE może jednak udzielić wsparcia, regulując kwestie wpływające na funkcjonowanie rynku wewnętrznego, przeznaczać środki finansowe na wsparcie dłuższej aktywności zawodowej starszych pracowników oraz koordynować politykę i sprzyjać wzajemnemu uczeniu się. Aby wesprzeć państwa członkowskie, Komisja Europejska opublikowała białą księgę w sprawie adekwatnych, bezpiecznych i stabilnych emerytur. W dokumencie przedstawiono działania, jakie Unia i państwa członkowskie mogą podjąć, by stawić czoła najważniejszym wyzwaniom dotyczącym systemów emerytalnych. Biała księga zaleca państwom członkowskim wspieranie dłuższej aktywności zawodowej, powiązanie wieku emerytalnego z dłuższym średnim trwaniem życia, a tym samym podniesienie wieku emerytalnego. Zaleca także zmniejszenie zróżnicowania emerytur ze względu na płeć, m.in. poprzez zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

Jakie polskie rozwiązania warto promować na forum Unii Europejskiej? Jakie działania podejmuje Polska na rzecz pomyślnego starzenia się? Jaką rolę w aktywizacji seniorów odgrywają uniwersytety trzeciego wieku?

Debata „Polska polityka senioralna. Jakie rozwiązania warto promować na forum Unii Europejskiej?” odbyła się 25 maja w Regionalnym Centrum Kulturalno-Bibliotecznym w Brzesku. W dyskusji udział wzięli:

  • Władysław Kosiniak-Kamysz – minister pracy i polityki społecznej,
  • Wioletta Wilimska – dyrektor Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie,
  • Wiesława Borczyk – prezes Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Uniwersytetów Trzeciego Wieku,
  • ks. prof. Norbert Pikuła – kierownik Instytutu Pracy Socjalnej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie,
  • Grzegorz Wawryka – burmistrz Brzeska.

Spotkanie poprowadził Maciej Zdziarski, prezes Fundacji Instytut Łukasiewicza.

IMG_6809

W debacie udział wzięli (od lewej): Grzegorz Wawryka – burmistrz Brzeska, ks. prof. Norbert Pikuła – kierownik Instytutu Pracy Socjalnej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, Wioletta Wilimska – dyrektor Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie, Wiesława Borczyk – prezes Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Uniwersytetów Trzeciego Wieku, Władysław Kosiniak-Kamysz – minister pracy i polityki społecznej.

Maciej Zdziarski:

Dzisiejsze spotkanie poświęcone jest polityce senioralnej. Panie ministrze, czy nie jest to pewien paradoks, że najmłodszy minister rządu zajmuje się sprawami seniorów?

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Zajmowanie się sprawami seniorów to dla mnie wielkie błogosławieństwo i radość. To najprzyjemniejsza część pracy w tym trudnym ministerstwie, w którym potrzeby są zawsze większe niż to, co możemy dać. Trudności związane z polityką senioralną dotyczą nie tylko Polski, ale całego świata. To są sprawy dotyczące często bardzo trudnych sytuacji życiowych. Chciałbym jednak zauważyć, że polityka senioralna jest naszym wspólnym dziełem, nie tylko rządu. Tworzą ją wszystkie te osoby, które angażują się w tworzenie ruchów senioralnych, klubów, uniwersytetów, związków emerytów i rencistów.

Jeśli jednak chodzi o działania rządu, to niebawem będziemy tworzyć domy dziennego pobytu Senior‑WIGOR. Skończyliśmy już prace nad regulaminem oraz generatorem, który będzie przyjmował wnioski, i lada dzień program zostanie uruchomiony. Łącznie chcemy otworzyć ok. 100 domów dziennego pobytu.

Program Senior-WIGOR

Wśród rozwiązań tworzonych z myślą o osobach starszych, które mogą być inspiracją dla innych krajów UE, jest program Senior-WIGOR. Zakłada on powstanie ok. 100 dziennych domów opieki dla osób starszych i wsparcie ich funkcjonowania przez partycypację w bieżących kosztach funkcjonowania tych placówek. W domach seniorzy będą mogli liczyć na opiekę, działania aktywizujące, edukacyjne, zajęcia kulturalne, rekreacyjne, terapię zajęciową (w tym elementy aktywności ruchowej i kinezyterapii) oraz posiłki. Oprócz stale zatrudnionego personelu do dyspozycji seniorów będą pielęgniarki, fizjoterapeuci i ratownicy medyczni.

Na realizację programu do 2020 r. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przeznaczy 370 mln zł. Takie działania idealnie wpisują się w zalecenia Komisji Europejskiej, która zaleca obejmowanie seniorów opieką środowiskową, nie instytucjonalną.

Maciej Zdziarski:

Na czym obecnie skupia się opieka senioralna? Czego ona dotyczy poza kwestiami związanymi z wcześniejszą emeryturą i kolejkami do lekarza?

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Oczywiście o emeryturach i dostępie do publicznej służby zdrowia mówi się najwięcej, ale polityka senioralna obejmuje bardzo wiele działań, podejmowanych na różnych szczeblach władzy: centralnym, samorządowym itd. Składają się na nią wszystkie elementy zawarte w Założeniach Długofalowej Polityki Senioralnej w Polsce na lata 2014–2020, które przyjęliśmy w grudniu 2013 r.

Poza tym częścią polityki senioralnej jest solidarność międzypokoleniowa. Nie da się prowadzić skutecznej polityki senioralnej bez międzypokoleniowego wsparcia. Solidarność ta przebiega dwukierunkowo: od młodszych do starszych i od starszych do młodszych. Potrzebna jest też solidarność między władzą centralną i samorządem, ponieważ to najbliższe otoczenie – osiedle, gmina, miejscowość, wieś – jest najważniejsze w życiu seniora. To w tym otoczeniu senior funkcjonuje, spotyka swoich znajomych.

Maciej Zdziarski:

Co stanowi niezbędny warunek do tego, by można było powiedzieć: „W Brzesku polityka senioralna działa w praktyce, a starsi ludzie mają to, co państwo i samorząd powinny im oferować”?

Aby polityka senioralna mogła być prowadzona, musi być ku temu przestrzeń, musi być przynajmniej jedno miejsce w gminie, gdzie senior może spotkać się z innymi. Potrzebna jest też chęć do tego, żeby tych ludzi zebrać. Potrzebni są liderzy. Małopolska w tym względzie radzi sobie znakomicie – widać to po bardzo dużej liczbie uniwersytetów trzeciego wieku, jak również inicjatyw zgłaszanych do programu ASOS.

Zresztą to, że polityka senioralna działa w Brzesku, widać po dzisiejszej frekwencji, za którą dziękuję. Choć jak się okazuje, aktywni seniorzy to przede wszystkim panie.

Maciej Zdziarski:

To prawda, ale i tak panów dzisiaj nie brakuje. Dużo mówi się o parytetach, a w polityce senioralnej parytety zostały osiągnięte z nadwyżką.

Władysław Kosiniak-Kamysz:

I bardzo dobrze! Na ostatnim kongresie UTW prosiliśmy, by każda z pań, która przyjechała – a było tam w sumie ponad półtora tysiąca osób – przyprowadziła na kolejne spotkania uniwersytetu czy klubu seniora przynajmniej jednego mężczyznę. I widać, że powoli zaczyna to się zmieniać. Coraz więcej mężczyzn angażuje się w tego typu działalność.

Maciej Zdziarski:

Jak pani tłumaczy tę aktywność seniorów jako szefowa Sądeckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a także szefowa federacji uniwersytetów z całej Polski?

Wiesława Borczyk:

W tradycję Małopolski jest wpisane to, że ludzie nie tylko myślą o sobie, lecz także interesują się tym, co dzieje się wokół nich. Myślę, że mają na to wpływ również cechy charakteru mieszkańców Małopolski: życzliwość, skłonność do pomocy. Liczba organizacji pozarządowych, społecznych, podejmowanych inicjatyw jest imponująca. Sami chcemy zmian i sami się za nie zabieramy. Nie czekamy, aż ktoś zrobi to za nas.

Obecnie na terenie Małopolski działa 51 uniwersytetów trzeciego wieku. Co bardzo ważne, najstarszy uniwersytet trzeciego wieku w Małopolsce powstał już w 1982 r. przy Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, choć potem przez długi czas żadne nowe się nie pojawiały. Wynikało to z tego, że wcześniej działalność UTW ściśle wiązała się z uczelnią wyższą. Stanowiło to barierę dla tych, którzy nie mieszkali w dużym mieście.

Wszystko zmieniło się po reformie ustrojowej państwa. Organizacje pozarządowe i ludzie, którzy sami podejmują inicjatywy społeczne, doszli do wniosku, że można wypracować nowy, polski model działania uniwersytetów trzeciego wieku. Gdy sama tworzyłam taki uniwersytet w Nowym Sączu, to okazało się, że także w wielu mniejszych miejscowościach są pracownicy naukowi chętni wesprzeć taką lokalną działalność.

Wioletta Wilimska:

Bardzo ważne jest to, co powiedział pan minister: w polityce społecznej i senioralnej kluczowa jest współpraca. Na poziomie centralnym pan minister nakreśla odpowiedni plan działań, przeznacza określone pieniądze, ale nie bez znaczenia jest również głos samorządu. Sama reprezentuję samorząd województwa małopolskiego i tak jak pan powiedział, Małopolska już od bardzo wielu lat zajmuje się promocją aktywnych seniorów.

Organizujemy też plebiscyt „Poza stereotypem”, który wzbudza we mnie duże emocje. Dlaczego? Gdy otrzymujemy aplikacje składane przez uczestników i czytamy, ile wspaniałych rzeczy te osoby dotychczas zrobiły i jak – mimo swojego wieku – nadal są aktywne, jak zarażają innych swoją pasją, to nie pozostaje mi nic innego, jak kłaniać im się głęboko w pas i dziękować, że mamy takie wzorce.

Maciej Zdziarski:

Na czym polega realizowany przez województwo małopolskie program Włączenie Społeczne?

Wioletta Wilimska:

W ramach programu oferowany jest ogromny zastrzyk finansowy i wsparcie przy tworzeniu dziennych domów pomocy. Te domy będą oferować zajęcia edukacyjne, integracyjne, rehabilitacyjne, ale również pomoc w dziennej opiece nad osobami starszymi.

Maciej Zdziarski:

Mowa o takich osobach, które nie mogą już funkcjonować samodzielnie, ale które nie powinny zostać wykluczone ze swojego środowiska?

Wioletta Wilimska:

Tak jest. Na różnych spotkaniach dzielę się z państwem swoją wizją polityki senioralnej. Opieram ją na dwóch filarach. Pierwszy, kluczowy, to zachowanie jak najdłużej prawa do samostanowienia, decydowania o sobie, swoich potrzebach, chęciach, możliwościach rozwoju. Na drugi filar składa się jak najdłuższe poczucie bycia potrzebnym. Jeśli jestem potrzebna przynajmniej jednej osobie, to moje życie cały czas ma sens.

Norbert Pikuła:

To prawda, tego rodzaju pomoc ma niesamowite przełożenie na sytuację seniorów. My, jako ośrodek akademicki – Uniwersytet Pedagogiczny – współpracujemy z wieloma instytucjami, które poświęcają się osobom starszym. Udzielają się w nich często osoby młode, a one są bardzo dynamiczne, odważne, nie patrzą, czy coś wypada, czy nie wypada, i przez to podnoszą nieco wyżej poprzeczkę, jeśli chodzi o jakość pomocy seniorom.

IMG_6800

Wiesława Borczyk: w tradycję Małopolski jest wpisane to, że ludzie nie tylko myślą o sobie, lecz także interesują się tym, co dzieje się wokół nich. Myślę, że mają na to wpływ również cechy charakteru mieszkańców Małopolski: życzliwość, skłonność do pomocy. Liczba organizacji pozarządowych, społecznych, podejmowanych inicjatyw jest imponująca.

Włączenie Społeczne dzięki unijnym środkom

Projekt programu został przyjęty przez Zarząd Województwa Małopolskiego w 2013 r. Na program składa się pięć priorytetów, z których jeden – „Wdrożenie regionalnej strategii działań w kontekście starzenia się społeczeństwa” – w całości koncentruje się na seniorach.

W ramach priorytetu podjęte zostaną m.in. działania mające na celu rozwój dziennych domów pomocy dla osób starszych w środowisku lokalnym. Planowane jest stworzenie 3 tys. miejsc w tego typu placówkach na terenie województwa oraz zapewnienie realizacji usług otwartych (terenowych) przez dzienne domy pomocy, np. w formie dowożenia posiłków do potrzebujących bądź świadczenia usług opiekuńczych.

Kolejnym działaniem ­­jest stworzenie pięciu subregionalnych centrów wsparcia opiekunów nieformalnych osób starszych (którzy przebywają w domu). Centra mają służyć jako miejsca czasowego pobytu seniorów (na wypadek gdyby opiekun sam miał problemy ze zdrowiem albo po prostu chciał odpocząć). Centra będą także pełniły funkcje edukacyjno-doradcze – poprzez grupy wsparcia w określonych kręgach tematycznych (kręgach problemów: demencja, choroba Alzheimera, opieka nad obłożnie chorym), w tym np. grupy wirtualne i telefoniczne; poprzez informowanie o możliwych usługach i ułatwionym dostępie do nich itp. Powstanie również portal internetowy dotyczący opieki nad seniorami.

Ostatnim działaniem w ramach priorytetu jest wspieranie aktywności osób starszych oraz przeciwdziałanie stereotypom. Planowane jest m.in. wsparcie klubów seniora, wolontariatu osób starszych oraz kampanii służących kształtowaniu pozytywnego obrazu osób starszych.

Przedsięwzięcia idealnie wpisują się w zalecenia Parlamentu Europejskiego. W rezolucji z dnia 9 września 2010 r. wezwał on Komisję i państwa członkowskie m.in. „do wzięcia pod uwagę potrzeb nieformalnych opiekunów, którzy w znacznej mierze sprawują opiekę nad osobami starszymi, oraz do podjęcia konkretnych działań w celu wsparcia i zachowania tych zasobów poprzez szkolenia, zapewnienie wypoczynku oraz środki służące pogodzeniu życia zawodowego z rodzinnym”.

Działania w ramach opisanego priorytetu będą współfinansowane ze środków unijnych: Europejskiego Funduszu Społecznego oraz Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Maciej Zdziarski:

Studenci lubią osoby starsze?

Norbert Pikuła:

Oczywiście! Na uczelni mamy odpowiednią specjalność: asystent osoby starszej i niepełnosprawnej. Wybierają ją właśnie ci studenci, którzy w przyszłości chcą pracować z osobami starszymi. Oprócz dyplomu ukończenia studiów wyższych ważne są jednak również predyspozycje osobowe, odpowiednia empatia, która pozwoli zaakceptować starszą osobę taką, jaką jest. Bo tak jak nie każda osoba może być opiekunką małego dziecka, tak też trzeba odkryć w sobie predyspozycje do pracy ze starszą osobą.

Maciej Zdziarski:

Młodzi ludzie mają świadomość, że starość ma różne oblicza?

Norbert Pikuła:

Tak, bo przecież potrzeby seniorów są bardzo zróżnicowane: część z nich jest w pełni aktywna lub chce być aktywna, z drugiej strony są osoby, które nie wychodzą już z domu, a przecież też mają prawo do godnego życia. Nasi studenci tworzą tzw. wolontariat międzypokoleniowy, a więc współpracują z wolontariuszami-seniorami. Te osoby starsze, które z różnych przyczyn, często zdrowotnych, nie mogą aktywnie uczestniczyć w społeczności lokalnej, odwiedzane są przez studentów. Często przychodzą oni z rówieśnikiem seniora. W domu seniora wspólnie wykonują drobne czynności, ale przede wszystkim rozmawiają i opowiadają, co dzieje się na świecie.

Maciej Zdziarski:

Z drugiej strony wielu młodych ludzi, którzy wchodzą na rynek pracy, przeżywa swoje problemy. Oni mówią: „Musimy się zająć sobą. Czemu mamy opiekować się starszymi osobami, gdy jednocześnie musimy walczyć o swoje?”. Czy da się pogodzić tak różne podejścia do starości?

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Dobre zwyczaje i obyczaje są silniejsze niż jakakolwiek ustawa. Nie da się zapisać miłości do ojca, matki, dziadka, babci w najlepszym nawet prawie. Oczywiście istnieje obowiązek alimentacyjny, ale jeżeli odejdziemy od dobrego, tradycyjnego modelu sympatii i miłości – najpierw w rodzinie, a później w sąsiedztwie – to nie będziemy mogli mówić o solidarności międzypokoleniowej. Niestety o więzi sąsiedzkiej coraz częściej się zapomina, zwłaszcza w miastach.

Ale jest coś, co może skłaniać i przemawiać pod względem ekonomicznym, co nie wynika tylko z naszego poczucia etyki i moralności. To jest tzw. silver economy, czyli srebrna gospodarka, oferująca produkty i usługi dla osób starszych. Seniorzy stają się grupą docelową dla coraz większej liczby firm, a to sprawia, że tworzą się nowe miejsca pracy dla osób młodych. Solidarność międzypokoleniowa nabiera więc wymiaru ekonomicznego.

Liczba osób na emeryturze w stosunku do osób pracujących stale będzie się zwiększała. Dziś na jednego emeryta przypadają cztery osoby aktywne zawodowo, ale w roku 2035 – a czas płynie bardzo szybko – proporcja ta zmniejszy się o połowę i będzie wynosiła już tylko dwa do jednego. W dużej mierze wiąże się to z emigracją, która stała się łatwiejsza niż kiedykolwiek. Musimy więc zadbać o solidarność między pokoleniami – zarówno moralną, jak i ekonomiczną.

Maciej Zdziarski:

Co zrobić, żeby czas aktywnego starzenia się trwał jak najdłużej? Jest pan z zawodu lekarzem, o czym być może nie wszyscy wiedzą…

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Pamiętam dobrze swoje dyżury, bo one mocno zapadają w pamięć i pozwalają na możliwość kontaktu z pacjentem w cztery oczy. Pełniłem dyżury na oddziale interny, gdzie leczy się przeważnie osoby starsze. To jest de facto oddział geriatrii. Wizyta wieczorna zawsze trwała dużo dłużej niż ta poranna. Prowadziłem ją sam, nie było pędu związanego z wypisami, badaniami. W przypadku 40 pacjentów na oddziale obchód zajmował mi niekiedy 2–3 godziny.

Dostrzegałem u seniorów wielkie pragnienie rozmowy, szczególnie u tych samotnych. Najsmutniej było mi wtedy, gdy widziałem, jak senior trafia do szpitala otoczony rodziną, a potem, przez 3 czy 4 tygodnie, nie mogłem się do tej rodziny dodzwonić. A już – nie daj Boże! – gdy musiałem zadzwonić, że babcia czy dziadek czują się lepiej i że można ich wypisać. Wtedy najtrudniej było o kontakt i znalezienie osoby, która może odebrać seniora.

Historie te powtarzały się przy okazji świąt, wakacji czy długiego weekendu majowego. Gdy miałem dyżur w piątek przed długim weekendem, wiedziałem, że trafią zaraz ci sami seniorzy co zwykle. A nie sposób odmówić przyjęcia na oddział starszej osoby, który ma nadciśnienie tętnicze, chorobę niedokrwienną serca, zmiany zwyrodnieniowe stawów, a do tego zmiany neurologiczne. Nie miałem nigdy odwagi odmówić.

Było jednak też wiele pięknych chwil. Widziałem, jak okazywanie szczerej empatii – niezależnie od prowadzonej terapii biologicznej – pozytywnie wpływało na seniorów. Empatię okazywali chociażby studenci, którzy przychodzili pomagać na oddział w ramach wolontariatu, panie, które rozdawały posiłki, a czasem pacjenci z łóżka obok, którzy zwierzali się, że im też jest ciężko. Widziałem, jak seniorzy otwierali się, zdarzało się nawet, że chcieli zostać w szpitalu kilka dni dłużej.

Ważne jest więc to, o czym mówiła dyrektor Wilimska: dążenie do tego, by seniorzy jak najdłużej pozostawali samodzielni, w swoim domu, wśród bliskich, którzy okazują im wsparcie. Wsparcie rodziny jest najważniejsze – asystenci i sąsiedzi nie zastąpią rodziny, mogą jedynie pomóc.

Wioletta Wilimska:

To prawda, więzi rodzinne są bardzo ważne. W Małopolsce są one zresztą bardzo silne – synowie czy córki często decydują się zaopiekować starszym członkiem rodziny w domu, rezygnując z części etatu. To jest nie do przecenienia. To ogromna wartość.

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Zgadza się. Dlatego będę z uporem powtarzał o konieczności odbudowywania relacji międzyludzkich, zaufania człowieka do człowieka. Często mówimy, że zagubiło się gdzieś zaufanie obywatela do państwa. To prawda, zostało ono nadwątlone, ale bardziej obawiam się czegoś innego: braku zaufania ludzi do siebie nawzajem. To jest ogromny problem, który przejawia się chociażby w braku zaufania urzędnika do petenta, braku zaufania sprzedawcy do klienta, braku zaufania sąsiada do sąsiada. Cierpią na tym nierzadko osoby starsze, które są bardziej ufne, co niekiedy bywa wykorzystywane w złych celach.

IMG_6776

Władysław Kosiniak-Kamysz: dobre zwyczaje i obyczaje są silniejsze niż jakakolwiek ustawa. Nie da się zapisać miłości do ojca, matki, dziadka, babci w najlepszym nawet prawie. Oczywiście istnieje obowiązek alimentacyjny, ale jeżeli odejdziemy od dobrego, tradycyjnego modelu sympatii i miłości – najpierw w rodzinie, a później w sąsiedztwie – to nie będziemy mogli mówić o solidarności międzypokoleniowej.

Maciej Zdziarski:

Rozumiem, że dobra polityka polegałaby na tym, żeby pogodzić jedno z drugim, czyli pozwolić na opiekę nad bliskim, a jednocześnie nie zabierać możliwości pracy?

Wioletta Wilimska:

Do tego właśnie zmierzam. Zaczęliśmy analizować ten problem już rok temu. Byliśmy zaskoczeni, jak wielu jest opiekunów rodzinnych. Rozmawialiśmy z nimi, pamiętam jedną panią, która od 2 lat opiekuje się swoją matką w domu. Mama jest w bardzo złym stanie, ale córka powiedziała mi: „Wie pani co, wszystko jest w porządku, ja sobie daję radę, bo już się do tego przyzwyczaiłam. Ale boję się, co za chwilę będzie z moim zdrowiem”. Inna pani odparła: „Brakuje mi informacji. Nie wiem, gdzie szukać odpowiedzi, jak nauczyć się przewijać mamę, jak pomóc sobie przy kąpieli”.

W ramach regionalnego programu operacyjnego zaczęliśmy wspierać osoby opiekujące się bliskimi w swoich domach. Są dostępne środki finansowe, można zakontraktować 10- lub 14-dniowe turnusy dla seniorów. Osoba chora znajdzie się pod bardzo dobrą opieką, a opiekun w tym czasie, po pierwsze, odpocznie, po drugie – skorzysta z warsztatów, z terapii, wizyty u psychologa, a po trzecie – sam otrzyma usługi rehabilitacyjne, bo bardzo często też ich potrzebuje.

Maciej Zdziarski:

Czasami 60-latka opiekuje się 90-latką…

Wioletta Wilimska:

Tak, a całodzienna opieka to jest bardzo ciężka praca.

Maciej Zdziarski:

Co możemy Europie zaproponować my, Małopolanie, Polacy, jeśli chodzi o politykę senioralną?

Norbert Pikuła:

W kontekście Unii Europejskiej warto zwrócić uwagę na badania, które zostały przeprowadzone wśród starszych osób, głównie Polonii zamieszkałej w różnych częściach Unii. W badaniach wyraźnie zarysowała się różnica między polskimi seniorami a pozostałymi mieszkańcami Unii. Dla nas wartość rodziny jest bardzo ważna, więzy rodzinne są niezwykle silne. Nawet jeżeli los rozrzucił Polaków po całej Unii, to więzi rodzinne są tym, co nas scala i odróżnia na tle innych narodowości.

Maciej Zdziarski:

Czy dla burmistrza Brzeska, ale też dla burmistrzów mniejszych gmin starzenie się społeczeństwa jest wyzwaniem, na które trzeba zareagować? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Grzegorz Wawryka:

Nie ulega wątpliwości, że społeczeństwo się starzeje. Przyrost naturalny jest w Polsce jednym z najniższych w skali globalnej – na przeszło 200 krajów na świecie Polska zajmuje pod tym względem niechlubne ponaddwusetne miejsce. Jest to spory problem i szybko tego nie zmienimy. Na pewno społeczeństwo będzie się starzało i musimy się na to przygotować.

W naszej 36-tysięcznej gminie mieszka przeszło 200 osób, które skończyły 90 lat. Wróciłem właśnie ze spotkania z panią, która skończyła 101 lat. I proszę sobie wyobrazić, że jest w bardzo dobrej kondycji, mogliśmy swobodnie porozmawiać!

Wątek tradycji rodzinnych, który poruszyliśmy, jest bardzo ważny. Obyśmy tego nie stracili i nie upodobnili się do Zachodu. Tam powstaje coraz więcej domów opieki, rodzina płaci za opiekę nad seniorem, ale odwiedza go może raz na 2 miesiące. Oczywiście, opieka nad starszymi ludźmi to niemały wysiłek, ale w ten sposób spełniamy swój obowiązek wobec rodziców, którzy kiedyś przecież nas wychowywali.

W Brzesku bardzo prężnie działa uniwersytet trzeciego wieku, zapraszani są znakomici goście. Funkcjonuje też sporo stowarzyszeń, w których bardzo aktywne są osoby w wieku senioralnym – dobrym przykładem jest związek emerytów i rencistów. Członkowie związku mają regularne spotkania, organizują zabawy, jeżdżą na wycieczki. W miarę możliwości staramy się wspierać ich działalność, a w ubiegłym roku przeznaczyliśmy dla nich lokal, w którym mogą się spotykać.

Maciej Zdziarski: Prosimy o pytania z sali.

Cecylia Jabłońska, prezes UTW w Brzesku: Cieszymy się wszyscy z pieniędzy przeznaczanych na politykę senioralną, ale proces ubiegania się o te środki przez lokalne organizacje jest bardzo sformalizowany. Czy można coś zmienić w tej kwestii?

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Środki pochodzą od rządu i muszą przejść przez szczebel wojewódzki i powiatowy. Samorządy pomagają jednak organizacjom pozarządowym w wypełnianiu wniosków i pisaniu projektów. Tak będzie również z programem Senior-WIGOR, który jest skierowany do samorządów, ale też samorządów w partnerstwie z organizacją pozarządową. Odpowiedzialność za wypełnienie wniosku będzie w dużej mierze spoczywała właśnie na władzach lokalnych, a prowadzeniem projektu zajmie się już odpowiednia organizacja.

Grzegorz Wawryka:

Pieniądze unijne mają niestety to do siebie, że są trudno rozliczalne. Trzeba złożyć wniosek, potem jest kontrola itd. Chociaż trzeba przyznać, że urząd marszałkowski jest bardzo życzliwy i stara się, by te środki były jak najlepiej rozliczane. Dla stowarzyszenia są to niewątpliwie skomplikowane procedury, ale w gminie funkcjonuje biuro funduszy unijnych, które pomaga wszystkim chcącym złożyć wniosek. Natomiast jeżeli chodzi o procedury krajowe, to my sami je ustalamy, więc róbmy wszystko, by były jeszcze prostsze.

Wiesława Borczyk:

Bardzo ważne jest, aby szefowie organizacji pozarządowych mieli odpowiednią wiedzę oraz umiejętności do tego, aby stać się partnerem dla samorządów. Musimy więc pomagać liderom, dlatego oprócz różnych szkoleń przygotowaliśmy poradniki dotyczące tego, jak założyć UTW, jak nim zarządzać. Równie dobrze można to odnieść do organizacji pozarządowych, a także organizacji seniorskich. W Brzesku mogła by więc powstać gminna rada seniorów – jako partnerska inicjatywa dla samorządu, dla władz miasta.

Grzegorz Wawryka:

Wniosek o utworzenie rady wpłynął już kilka miesięcy temu, ponieważ jest ustawa, która to umożliwia. I taką radę seniorów chcemy u nas utworzyć.

Wioletta Wilimska:

Środki finansowe są dostępne także w budżecie własnym województwa. Marszałek od 4 lat co roku organizuje konkurs dla organizacji senioralnych, oferując kwotę 500 tys. zł na różne drobne działania. Wniosek konkursowy jest bardzo przejrzysty i łatwy do wypełnienia – wystarczy zebrać odpowiednie rekomendacje i rozpisać planowane działania na cały rok.

Drugie źródło, z którego można pozyskać fundusze, stanowi Małopolski Regionalny Program Operacyjny. W tym wypadku procedury są nieco bardziej skomplikowane, ale pan burmistrz przed chwilą sam zadeklarował, że będzie dla państwa partnerem. Wnioski partnerskie mogą dotyczyć najrozmaitszych działań. Jeżeli samorząd zaprosi was do współpracy, to w połączeniu z państwa wiedzą i potencjałem możemy zainicjować wspólnie naprawdę wspaniałe działania.

Norbert Pikuła:

Przykładem takiej współpracy jest nasz Instytut Pracy Socjalnej Uniwersytetu Pedagogicznego. Współpracujemy z Federacją Uniwersytetów Trzeciego Wieku, już drugi raz udało nam się złożyć wniosek o środki z ASOS razem z Uniwersytetem Trzeciego Wieku w Świętochłowicach. Wygraliśmy, a więź międzypokoleniowa ciągle się umacnia.

IMG_6802

Na widowni zgromadziło się ok. 150 osób. Publiczność aktywnie uczestniczyła w dyskusji.

Maciej Zdziarski:

Jest z nami dzisiaj pani będąca ambasadorem jednego z unijnych przedsięwzięć dotyczących seniorów. Proszę króciutko o tym opowiedzieć.

Mariola Pękala-Piekarska:

Od stycznia jestem ambasadorem platformy EPALE. Jest to nowa inicjatywa Unii Europejskiej. Wyniki badań wskazują, że społeczeństwa europejskie po zakończeniu tradycyjnej edukacji, po studiach, nie dokształcają się, nie podejmują żadnej nauki. Polska znajduje się na szarym końcu tej listy. Uniwersytety trzeciego wieku podnoszą tę poprzeczkę, w Polsce działa już 520 takich uczelni, ale musimy dbać o to, by jakość edukacji stale rosła.

Dlatego też platforma ma na celu doszkalanie wykładowców i podnoszenie jakości edukacji. Seniorzy są coraz bardziej wymagający i jako wiceprezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Nowym Sączu wiem, że program edukacyjny musi być dobrej jakości. Dostęp do platformy jest bezpłatny, każdy może się tam zarejestrować. Jej adres to: ec.europa.eu/epale.

Maciej Zdziarski:

Czy seniorzy stają się coraz bardziej aktywnymi uczestnikami debaty w tym sensie, że jasno głoszą swoje postulaty? Czy będzie to jakoś wpływać na politykę senioralną?

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Oczywiście! To jest przejaw tworzenia się prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego. Nie może być tak, że do głosu dochodzą tylko osoby młode czy w średnim wieku. Rady seniorów po to zostały umocowane prawnie, by mogły pełnić funkcję organu doradczego dla samorządu gminnego, powiatowego i wojewódzkiego. Warto korzystać z tej możliwości.

Maciej Zdziarski:

Widać, że jest to potrzebne.

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Tak, widać to po zainteresowaniu okazywanym przez seniorów, po chęci wpływania na otaczającą ich rzeczywistość – począwszy od tego, jak ma wyglądać chodnik przed blokiem, a skończywszy na tak dużych przedsięwzięciach, jak stworzenie dziennego domu pobytu. Głos seniorów jest bardzo potrzebny. Dążymy zresztą do stworzenia ogólnopolskiego parlamentu seniorów. Taki parlament działa w Irlandii i zajmuje się opiniowaniem różnego rodzaju aktów prawnych, stanowi głos doradczy. Obecnie podobną funkcję pełni w Polsce Rada ds. Polityki Senioralnej, którą powołałem. W jej ramach mogą zabierać głos organizacje pozarządowe, eksperci, samorządy i administracja rządowa.

Marta Sacha:

Jestem przedstawicielką stowarzyszenia „Iskierka Nadziei” w Czchowie. Chciałabym potwierdzić, że to, o czym mówił pan minister, nie dzieje się tylko w Warszawie. Jesteśmy małym stowarzyszeniem i sami, bez pomocy samorządu i władz powiatu, prowadzimy różne działania. W tym roku zostaliśmy też beneficjentami programu ASOS. Od niedawna realizujemy projekt dla 30 seniorów: zajęcia edukacyjne, wyjazdy turystyczne, warsztaty. Próbowaliśmy w zeszłym roku – bezskutecznie, ale nauczyliśmy się na własnych błędach i tym razem się udało. Chciałabym też zauważyć, że nasze stowarzyszenie tworzą osoby młode. Myślę, że warto zachęcać młodych do współpracy.

Adam Smołucha:

Jestem dyrektorem szpitala ds. lecznictwa, lekarzem geriatrą. Również chciałbym pochwalić się dobrym przykładem. Otóż na bazie oddziału internistycznego utworzyliśmy w Brzesku oddział geriatrii, 10-łóżkowy. Oddział funkcjonuje od stycznia, utworzyliśmy przy nim również poradnię geriatryczną. Jeśli mówimy o więzi międzypokoleniowej, solidarności i pomocy młodych ludzi osobom starszym, to zapraszam do nas na oddział. Mamy osoby w różnym stanie, takie, które często potrzebują bardziej rozmowy niż leczenia. Przychodzą do nas młodzi wolontariusze, ale nie widuję osób starszych, dlatego seniorów również zapraszam, by tworzyli nie tylko więź międzypokoleniową, ale także wewnątrzpokoleniową.

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Zgadzam się, również proszę o wolontariat osób starszych. W Polsce jest on słabo rozwinięty, podczas gdy w Stanach zdecydowania przeważa.

Maciej Zdziarski:

I daje korzyści obu stronom.

Władysław Kosiniak-Kamysz:

Oczywiście. Bycie wolontariuszem to nie tylko dawanie, lecz także czerpanie korzyści dla siebie.

 Zobacz relację ze spotkania na stronie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Kliknij tutaj.

Zobacz prezentację z debaty w Brzesku.

Posłuchaj audycji