Chrzanów

SPRAWY-SPOLECZNE

DEBATA_CHRZANOW_27_05_2015_fot_03

W spotkaniu udział wzięli (od lewej): Marek Niechwiej – burmistrz Chrzanowa, Bogusław Mąsior – były senator RP i radny sejmiku województwa, Grzegorz Biedroń – radny sejmiku województwa i przewodniczący Komisji Rozwoju Regionu, Promocji i Współpracy z Zagranicą, Stefan Adamczyk – prezes Chrzanowskiej Izby Gospodarczej, Marzena Jewuła – podinspektor w Wydziale Promocji i Funduszy Pozabudżetowych Starostwa Powiatowego w Chrzanowie.

89% Polaków deklaruje poparcie dla obecności naszego kraju w Unii Europejskiej, a 48% uważa, że dla nich osobiście obecność w Unii wiąże się z przewagą korzyści nad stratami – wynika z raportu CBOS (2014 r.).

Zaraz po wejściu Polski do UE wśród korzyści Polacy wymieniali ruch bezpaszportowy, możliwość pracy za granicą i wsparcie dla rolników. Obecnie dostrzegamy też inne zalety integracji: napływ pieniędzy unijnych (30% Polaków wskazało taką odpowiedź), inwestycje w infrastrukturę drogową i kolejową oraz rozwój miast i wsi (18%), rozwój handlu, dostęp do nowych technologii, brak barier celnych itp. (16%). Wśród korzyści wymienia się również m.in. nasze otwarcie na świat, poprawę bezpieczeństwa kraju oraz kontrolę i nadzór UE.

– Na pewno obraz naszego regionu z 2014 r. różni się od obrazu z roku 2007 – pisał marszałek województwa Marek Sowa w Raporcie rocznym Małopolskiego Obserwatorium Polityki Rozwoju. Jak dodał, lista dokonań jest bardzo długa – wystarczy przejść się ulicami małopolskich miast, zajrzeć do centrów wsi, skorzystać z bogatej oferty instytucji kultury czy porozmawiać z mieszkańcami Małopolski. Dokonanemu skokowi cywilizacyjnemu związanemu z rozwojem infrastruktury towarzyszy także rozwój społeczny. Wartość projektów zrealizowanych na terenie województwa w przeliczeniu na mieszkańca wynosi 11 073 zł, w tym wkład unijny – 5724 zł.

Czy Małopolanie dostrzegają zmiany, jakie zaszły w regionie od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej? Jakie korzyści z integracji ma zwykły obywatel? Czy po 11 latach obecności Polski w Unii dostrzegamy więcej zalet niż wad? Które z unijnych rozwiązań najbardziej doceniamy?

Debata „Wymiar jednostkowy obecności Polski w Unii Europejskiej. Jakie korzyści z integracji ma zwykły obywatel?” odbyła się 27 maja w Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Chrzanowie.

W dyskusji udział wzięli:

  • Grzegorz Biedroń – radny sejmiku województwa i przewodniczący Komisji Rozwoju Regionu, Promocji i Współpracy z Zagranicą,
  • Bogusław Mąsior – były senator RP i radny sejmiku województwa,
  • Stefan Adamczyk – prezes Chrzanowskiej Izby Gospodarczej,
  • Marek Niechwiej – burmistrz Chrzanowa,
  • Marzena Jewuła – podinspektor w Wydziale Promocji i Funduszy Pozabudżetowych Starostwa Powiatowego w Chrzanowie,
  • Maria Ciupek – specjalista ds. funduszy europejskich Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego.

Spotkanie zaszczycił swoją obecnością także przedstawiciel MSZ, Paweł Grotowski, radca ministra z Departamentu Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej.

Debatę poprowadził Maciej Zdziarski, prezes Fundacji Instytut Łukasiewicza.

DEBATA_CHRZANOW_27_05_2015_fot_05

Wprowadzeniem do dyskusji była prezentacja i film przygotowany przez MSZ.

Maciej Zdziarski:

Dzisiaj będziemy rozmawiać o wymiarze jednostkowym naszej obecności w Unii. Jakie korzyści ma zwykły obywatel? Czy nasza obecność w Unii Europejskiej ma bezpośredni wpływ na życie Kowalskiego? Rozpoczniemy od prezentacji filmu, który przygotowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Paweł Grotowski:

Film, który zaraz państwo obejrzą, powstał na 10-lecie obecności Polski w Unii Europejskiej. Stworzyliśmy go m.in. z myślą o naszych zagranicznych placówkach, docieraliśmy z nim przez serwis YouTube i media społecznościowe do ludzi w Polsce i całej Unii. Jego celem jest pokazanie, co poszczególne grupy społeczne i konkretni ludzie zyskali dzięki członkostwu Polski w Unii Europejskiej. Niektóre korzyści widoczne były od razu, np. otwarte granice i związana z tym możliwość swobodnego podróżowania po Europie. Na inne musieliśmy zapracować, mądrze gospodarując środkami europejskimi, co przełożyło się na inwestycje po 3, 5 czy nawet 10 latach. Ten film traktuje o wszystkich profitach, które uzyskaliśmy, i mam nadzieję, że będzie dobrym przyczynkiem do debaty.

Film pokazuje, jak na 10-letniej obecności z Unii skorzystali zwykli obywatele. Swoją historię opowiada w nim m.in. właściciel firmy zajmującej się tworzeniem oprogramowania dla branży stolarki czy rysownik, który założył studio zajmujące się m.in. projektowaniem książek. Bohaterowie ze swoich pasji uczynili sposób na życie dzięki wsparciu unijnych środków.

Maciej Zdziarski:

Czy entuzjazm, widoczny w filmie i towarzyszący często dyskusjom o naszej obecności w Unii Europejskiej, jest faktycznie uzasadniony?

Grzegorz Biedroń:

W trakcie referendum dotyczącego przystąpienia Polski do Unii namawiałem ludzi do głosowania „za”. Byłem w to bardzo zaangażowany, bo uważałem, że nasza obecność w Unii leży w interesie Polaków i stanowi naturalną konieczność na drodze rozwoju naszego kraju. Była to też okazja do zasypania podziału, jaki nastał w Europie po drugiej wojnie światowej. Ten podział sprawił, że dopiero po roku 1989 zaczęliśmy nieco szybciej nadganiać zaległości, choć wiadomo, że ciągle mamy wiele do zrobienia.

Z perspektywy ponad 10 lat mam jednak pewne zastrzeżenia. Uważam, że jesteśmy zbyt nieśmiali i w zbyt dużym stopniu nasze sukcesy wiążemy z obecnością w Unii. Wśród Polaków panuje przekonanie, że wszystko, co w ostatnich latach zrobiliśmy, zawdzięczamy Unii. Ale warto mieć na uwadze, że w przypadku niektórych kategorii inwestycji udział środków unijnych nie przekracza 30%. Dotyczy to np. inwestycji drogowych. 70% tego typu zadań (a czasem znacznie więcej) finansowane jest z naszych własnych środków. To jest efekt tego, że stale rozwijamy się gospodarczo i stajemy się krajem coraz bogatszym, co pozwala nam na zmniejszanie uzależnienia od środków unijnych.

Maciej Zdziarski:

Obecność w Unii nie zwalnia nas z myślenia o rozwoju państwa.

Grzegorz Biedroń:

Tak jest. Unia odegrała ogromną rolę w postępie cywilizacyjnym naszego państwa, ale nie możemy na unijnych środkach opierać przyszłości. Kiedy polscy przedstawiciele odbywają wizyty na Zachodzie albo gościmy u siebie reprezentantów Europy Zachodniej, prędzej czy później rozmowy schodzą na to, co zrobiliśmy ze środków unijnych. Na twarzach Niemców, Skandynawów czy innych mieszkańców bogatszej części Europy często można wtedy dostrzec uśmieszki. Czemu? Dlatego że oni myślą wówczas: „To są nasze pieniądze, a oni się tym chwalą!”. Nic dziwnego, skoro nie przedstawiamy naszego stanowiska, nie przypominamy, że przez wiele lat nie mieliśmy możliwości rozwoju, nie wspominamy, że mimo to sami wiele osiągnęliśmy, że sami płacimy podatki i składki do Unii Europejskiej.

Maciej Zdziarski:

Obecnie składki są relatywnie małe w stosunku do środków, jakie otrzymujemy.

Grzegorz Biedroń:

Wylicza się je według PKB danego kraju, ale według parytetu siły nabywczej, więc składki wcale nie są małe. Poza tym, jak wiemy, nie wszystkie środki europejskie są wydawane precyzyjnie. W pewnej mierze pochłaniają je także nietrafione inwestycje oraz biurokracja. W ramach programu operacyjnego Kapitał Ludzki środki przeznaczane są m.in. na organizację szkoleń, ale nie wszystkie z nich są potrzebne.

Korzyści dla obywateli: napływ środków unijnych i ruch bezpaszportowy

W latach 2004–2014 Polska otrzymała z Unii Europejskiej 92 mld euro. W tym czasie do unijnej kasy wpłaciliśmy ok. 31 mld euro. Za każdą złotówkę otrzymaliśmy trzy złote!

W tym czasie udało się m.in.:

  • zbudować 673 km autostrad,
  • wybudować lub zmodernizować 808 km dróg ekspresowych,
  • wsparcie otrzymało ponad 28 tys. przedsiębiorstw.

Ponad połowa wszystkich inwestycji w Polsce została współfinansowana ze środków UE. Na lata 2014–2020 Polska ma do wykorzystania 82,5 mld euro z unijnej polityki spójności.

Obywatele RP mają prawo wjazdu do państw UE i strefy Schengen na podstawie dowodu osobistego. Prawo do ruchu bezpaszportowego wiąże się także z możliwością podejmowania na terenie państw Unii działalności ekonomicznej (np. pracy). Umożliwiło to swobodny dostęp do unijnego rynku, co przełożyło się na rozwój polskich przedsiębiorstw – od przystąpienia do Unii obroty w handlu zagranicznym wrosły o ok. 18,7% rocznie. Pobyt do 3 miesięcy może odbywać się bez dodatkowych formalności. Powyżej tego okresu istnieje wymóg rejestracji i uzyskania certyfikatu zezwalającego na taki pobyt.

Maciej Zdziarski:

Panie burmistrzu, w jakim stopniu Chrzanów rozwinął się w ciągu ostatnich 10 lat dzięki naszej obecności w Unii?

Marek Niechwiej:

Tak jak zauważył mój przedmówca, nie powinniśmy mieć jakichkolwiek kompleksów w stosunku do innych krajów. Musimy natomiast pamiętać, że pomoc Unii służy temu, abyśmy sami mogli się rozwijać. Ze środków, które dostajemy, kiedyś – na pewno po roku 2020 – będziemy rozliczani. Teraz jest czas, kiedy wiele otrzymujemy, ale w przyszłości będziemy musieli dawać sporo także od siebie.

Obserwuję rozwój gospodarczy Chrzanowa i zastrzeżeń do ostatnich 10 lat miałbym bardzo dużo. Sam jestem burmistrzem dopiero pół roku i od początku kadencji staram się zmienić pewne rzeczy, bo wielu szans nie wykorzystaliśmy. Oczywiście sporo wspaniałych inwestycji zostało sfinalizowanych, ale również z naszym osobistym udziałem, bo Unia nie finansuje wszystkiego w całości. Na poziomie samorządu gminnego jest to widoczne, bo każdy z nas utożsamia się z tym, co zostało zrobione.

Maciej Zdziarski:

Na sali są w większości ludzie młodzi. Czy większą korzyścią z członkostwa w Unii jest to, że młodzi mogą wyjechać, czy raczej w interesie ich i miasta jest to, żeby tutaj zostali?

Marek Niechwiej:

Na pewno w moim interesie i interesie nas wszystkich jest to, żeby młodzi ludzie nie musieli wyjeżdżać, a nawet nie widzieli lepszej perspektywy w życiu gdzie indziej. Dotychczas tysiące ludzi wymeldowały się z naszej gminy. Wyjechali za pracą, zabrali ze sobą rodziny, nie wychowują tutaj swoich dzieci. Straciliśmy ich w zasadzie na dobre, bo zamieszkali w większych miastach albo za granicą. Nie jest to dobre dla gminy i chcielibyśmy, by młodzież osiedlała się tutaj na stałe.

DEBATA_CHRZANOW_27_05_2015_fot_06

Stefan Adamczyk: niestety zaczęliśmy odbudowywanie kapitalistycznej Polski po 1989 r. od odmalowywania Polski, zapominając o tym, że podstawą rozwoju każdego systemu jest gospodarka.

Praca, studia i staże za granicą

Unia Europejska gwarantuje swobodny przepływ pracowników. Mogą z niego skorzystać osoby posiadające prawo do tworzenia przedsiębiorstw, osoby świadczące usługi w krajach UE oraz pracownicy najemni (pracujący u kogoś). Państwa UE nie mogą wymagać wiz – jedynym dokumentem umożliwiającym podjęcie pracy jest ważny dowód. Każdy pracownik Unii Europejskiej musi mieć też zagwarantowane prawo do szkolenia zawodowego. Zalety otwartego rynku pracy to m.in. zmniejszenie bezrobocia w naszym kraju. W 2004 r. wynosiło ono 19%, w 2014 zmalało do 13,5%. Emigranci wysyłają pieniądze do swoich rodzin, które zostały w Polsce. Tylko w 2014 r. było to 16,15 mld zł, co stanowiło 1% PKB.

Polscy studenci mogą uczyć się za granicą, m.in. dzięki unijnemu programowi Erasmus. Pozwala on podjąć naukę na uczelni wyższej w innym kraju na okres od 3 miesięcy do roku. Studenci mogą też w ramach Erasmusa wybrać staż w firmie lub organizacji, która zajmuje się sprawami związanymi z tematyką ich studiów. Podczas pobytu za granicą młodzi ludzie otrzymują stypendium, które ułatwia utrzymanie w obcym kraju. W programie uczestniczą uczelnie wyższe z krajów UE, ale też z Islandii, Liechtensteinu, Norwegii, Szwajcarii oraz Turcji. Co roku z Erasmusa korzysta ok. 15–16 tys. polskich studentów.

Maciej Zdziarski:

Gdzie młodzi ludzie (i nie tylko) mogą szukać środków na rozwój w najbliższej perspektywie finansowej?

Maria Ciupek:

Polska otrzymała nowe środki na kolejną, siedmioletnią perspektywę, a programów, z których będziemy mogli korzystać, jest naprawdę sporo. Pierwsze konkursy w ramach nowej perspektywy są już wdrażane w życie. Do dyspozycji będą programy krajowe oraz regionalne – dla każdego z województw. Do tych pierwszych należy m.in. Infrastruktura i Środowisko, który z niewielkimi zmianami jest kontynuacją wcześniejszego programu. Środki z tej puli będą przeznaczane na wydatki związane z energetyką, infrastrukturą drogową i kolejową czy też na potrzeby szpitali. Kolejnym programem jest Inteligentny Rozwój, który ma na celu przede wszystkim wsparcie istniejących już przedsiębiorstw – oferuje on środki na innowacje i badania. Kolejny program: Wiedza Edukacja Rozwój – kierowany jest przede wszystkim do osób młodych, do 29. roku życia, chcących założyć własną działalność. Będą to dotacje bezzwrotne oraz pożyczki, a po środki będzie można aplikować prawdopodobnie od przyszłego roku. Program Wiedza Edukacja Rozwój pozwoli również uzyskać stypendia przez uczniów i studentów.

Gdyby mieli państwo pytania na temat środków europejskich albo chcieli skonsultować swój pomysł, można do nas przyjść na ul. Grunwaldzką albo zadzwonić czy napisać. Chętnie pomożemy.

Maciej Zdziarski:

Chciałbym oddać głos panu senatorowi Mąsiorowi. Czy ma pan poczucie, że obecność w Unii jest rzeczywistą wartością, zwłaszcza dla młodych ludzi?

Bogusław Mąsior:

Wejście do Unii Europejskiej było dla nas jedyną realną możliwością i jeżeli dzisiaj ktoś próbuje podważać tamtą decyzję, powinien zdać sobie sprawę, że nie mieliśmy innego wyjścia. Pozostałe dwie perspektywy, jakie nas czekały, to pozostanie albo w strefie wpływów Rosji, albo pozostanie na tzw. terenie niczyim. To ze względu na położenie Polski i jej bezpieczeństwo było nie do przyjęcia. Dyskutowanie po 11 latach o tym, czy dobrze zrobiliśmy, nie ma sensu.

Nie chcę też mówić, że emigracja jest szansą, ale dla wielu to w gruncie rzeczy bardzo dobre rozwiązanie. Osoby świetnie władające obcymi językami mogą dziś robić za granicą wielką karierę. Zaczęliśmy od eksportu informatyków, ale dziś nasi eksperci zarządzają szeregiem firm. Dlatego musimy dbać o to, aby nasza młodzież była dobrze wyedukowana, aby program nauczania szedł w parze z jakością, aby młodzież wiedziała, że to w ich interesie leży świetna znajomość języków obcych.

Po roku 2020 w Unii Europejskiej będzie brakowało 17,5 mln inżynierów i techników. Pokażmy młodym ludziom, że technicy po szkołach zawodowych mogą zarabiać bardzo dobre pieniądze. Niestety wiele tych szkół zlikwidowaliśmy i teraz trzeba je odbudowywać. Nie możemy się tłumaczyć, że nowa rzeczywistość nagle nas przytłoczyła. To nie stało się z dnia na dzień.

Jeżeli chodzi o naszą przyszłość w Unii Europejskiej, to nie możemy czuć się gorsi od innych, ale powinniśmy być dumni z tego, kim jesteśmy i co już osiągnęliśmy. Niestety aby tak się stało, rządzący w naszym kraju muszą zaprzestać walk między sobą. Dziś jest tak, że jeden minister mówi jedno, drugi co innego. Ja byłem z wizytą studyjną we Francji i tam mi pokazano, jak funkcjonuje władza. Dla przykładu przy prezydencie istnieje grupa ludzi, którzy wszystkie akty prawe oceniają pod względem zabezpieczenia interesów Francji w Unii Europejskiej. Czegoś takiego właśnie musimy się nauczyć!

Maciej Zdziarski:

Pan Stefan Adamczyk reprezentuje Chrzanowską Izbę Gospodarczą. Co daje przedsiębiorcom obecność Polski w Unii Europejskiej?

Stefan Adamczyk:

Niestety zaczęliśmy odbudowywanie kapitalistycznej Polski po 1989 r. od odmalowywania Polski, zapominając o tym, że podstawą rozwoju każdego systemu jest gospodarka. Dla kontrastu Japończycy po drugiej wojnie światowej rozbudowywali swój zrujnowany przemysł poprzez to, że kradli pomysły Amerykanom na różnego rodzaju nowoczesne technologie, i wcale nie obchodziło ich to, że fabryki z zewnątrz nadal wyglądają na zrujnowane.

Na szczęście pomysłowość Polaków jest nieprawdopodobna. Handlowaliśmy w kioskach, na dywanach, na kocach, wszędzie, gdzie była okazja, i wszystkim, czym się dało. Przedsiębiorczość była niebywała! Mieliśmy demokrację, poczuliśmy wolność, niewiele rzeczy było zakazanych i jako przedsiębiorcy działaliśmy dla dobra własnego i dobra wspólnego. Dzisiaj 75% dochodu narodowego w Polsce wytwarzają małe i średnie przedsiębiorstwa. Ale gdy się spojrzy choćby na to, jak wygląda ustawa o VAT czy inne akty odnoszące się do działalności gospodarczej, to nie pozostaje nic innego, jak chwycić się za głowę. Obecnie nawet twórcy ustawy o VAT nie wiedzą do końca, o co w niej chodzi.

Maciej Zdziarski:

Za unijne pieniądze rozwinęło się jednak wiele przedsiębiorstw, zakupiono wiele maszyn.

Stefan Adamczyk:

Tak, to prawda. Wiele firm powstało z popiołów na bazie likwidowanych zakładów pracy. Dzisiaj możemy się poszczycić naprawdę wielkimi osiągnięciami w tych zakładach, w dużej mierze za sprawą pozyskanych środków z Unii, które pozwoliły na modernizację tych firm. Początkowo Polacy byli nieufni, bo wszystko to, co dostaje się za darmo, wydaje się nam podejrzane. Nasuwały się pytania, czy za parę lat Unia nie wystawi nam rachunku itd. Niestety nie wszystkie środki spożytkowaliśmy w najlepszy sposób. Bo w mniejszych miastach, w gminach, nie wykorzystano szansy na rozwój przedsiębiorczości i gospodarki rolnej. Zajmowaliśmy się chodnikami, placami. Jeżeli jednak chcemy mieć ładne miasto, musimy na nie zarobić. A czym zarobić? Oczywiście rozwojem gospodarczym, przedsiębiorstwami, zatrudnianiem młodych.

Maciej Zdziarski:

Czy to, że możemy dzisiaj sprzedawać nasze towary na rynku europejskim, ma znaczenie dla biznesu?

Stefan Adamczyk:

Oczywiście! Nasi przedsiębiorcy są zresztą nieprawdopodobnie pomysłowi. Na łeb na szyję bijemy Europejczyków ze starej Unii. Sprzedajemy wszystko, co się da. Niestety rodzimy handel z upływem czasu zaniknął, bo do Polski napłynął wielki kapitał, pojawiły się sklepy wielkopowierzchniowe. Ludzie, którzy prowadzili małe osiedlowe sklepy, musieli pójść na bezrobocie. Nie ma więc nic za darmo, a wielki kapitał wygrał z nami.

Teraz młodzi muszą wziąć sprawy w swoje ręce, kształcić się i wierzyć w to, że w każdym Polaku jest zalążek pomysłowości, jak na siebie zarobić. Mamy przecież dużo energii. Jeszcze w 1990 r. dochód narodowy Ukrainy był dwukrotnie większy niż Polski, a dzisiaj nikt nie ma złudzeń, jaka przepaść gospodarcza dzieli oba kraje. To dobry przykład na to, jak ogromny postęp się u nas dokonał, w pewnej mierze również za sprawą członkostwa w Unii.

Maciej Zdziarski:

Pani Marzeno, zajmuje się pani promocją i funduszami pozabudżetowymi. Jaką część pani aktywności zajmują działania związane ze środkami europejskimi?

Marzena Jewuła:

Jeżeli chodzi o poprzednią perspektywę finansową, to środki unijne odegrały bardzo dużą rolę w realizacji zadań całego powiatu.

Maciej Zdziarski:

Jakieś najbardziej spektakularne przykłady?

Marzena Jewuła:

Chociażby termomodernizacja szkół czy inwestycje drogowe. Ale może powiem coś o przyszłej perspektywie. Obecnie powiat jest na etapie tworzenia strategii rozwoju. Zaprosimy do współpracy wszystkie środowiska, by móc wypracować wspólne plany w oparciu o dokumenty strategiczne zarówno kraju, jak i województwa małopolskiego. W realizacji tych zadań środki europejskie będą z pewnością bardzo pomocne.

Fundusze unijne w Chrzanowie

Z unijnego wsparcia korzystamy każdego dnia, nawet jeżeli nie jesteśmy tego świadomi. Podróżujemy środkami komunikacji, których zakup współfinansowała Unia, uczymy się w szkołach wyremontowanych z unijnych środków, korzystamy z bibliotek i doposażonych szpitali.

Inwestycje w Chrzanowie (wybór):

  • północno-wschodnia obwodnica (koszt: 85 735 101 zł, z UE: 71 588 218 zł),
  • Miejska Biblioteka Publiczna przy ul. Broniewskiego (koszt: 16 314 964 zł, z UE: 11 470 031 zł),
  • przebudowa Placu 1000-lecia (koszt: 8 159 620 zł, z UE: 5 603 006 zł),
  • remont drogi dojazdowej i doposażenie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Powiatowym (koszt: 2 977 093 zł, z UE: 2 530 529 zł).

Maciej Zdziarski:

Oddajmy teraz głos publiczności.

Patryk Jaworski: Mam pytanie do pana burmistrza. Wspomniał pan o emigracji całych rodzin. Czy mógłbym prosić o rozwinięcie tematu?

Marek Niechwiej:

To jest chyba sprawa podstawowa dla ludzi młodych: abyście nie musieli wyjeżdżać. Wcześniej w rozmowie pojawiło się pojęcie wolności. Przez wolność rozumiem wolność ekonomiczną i gospodarczą. A kiedy jesteśmy wolni? Kiedy możemy sami o sobie stanowić. Podstawową przesłanką jest więc to, że mogę wstać rano, pójść do pracy i za tę pracę dostać godziwe wynagrodzenie. Dla mnie wolność to stworzenie takich warunków, żeby człowiek, który się urodził i wychował w danym miejscu, miał tam również szansę na dobrą pracę. A podstawą gospodarki lokalnej są małe i średnie przedsiębiorstwa.

Nie możemy liczyć tylko na pieniądze z Unii. Ona może nam pomóc, ale to my musimy zadbać o stworzenie takich warunków, żeby młodzi ludzie u nas znaleźli miejsce dla siebie. Dlatego jeżeli przychodzi do mnie przedsiębiorca i prosi o zwolnienie z podatku lub rozłożenie go na raty, to w pierwszej kolejności pytam go, ile zatrudnia osób, ile tworzy miejsc pracy. Jeżeli nikogo nie zatrudnia, to rozkładanie należności dla takiej osoby nie jest dla gminy żadnym zyskiem.

W interesie gminy leży także tworzenie korzystnych stref podatkowych, stref aktywności gospodarczej czy przyjaznych umów cywilnoprawnych, jeżeli chodzi o najem i dzierżawę. W teorii wszystko wydaje się łatwe i przyjemne, ale w praktyce tak nie jest, bo zmieniają się wskaźniki ekonomiczne i trzeba bardzo ostrożnie kalkulować. Trzeba rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”, decydując się np. na tworzenie strefy aktywności, która generowałaby przyrost małych i średnich przedsiębiorstw, a jednocześnie obejmowała tereny, które są zapomniane i wymagają rewitalizacji, jak choćby tereny byłego Fabloku, które powinny zostać zagospodarowane.

Stefan Adamczyk:

Chciałbym w nawiązaniu do wypowiedzi wyjaśnić, jak ja odbieram wolność w Unii Europejskiej. Otóż wiele razy wyjeżdżałem za granicę i, proszę mi wierzyć, upokorzenie, jakiego Polacy doznawali na granicach, zanim przystąpiliśmy do Unii, było nieprawdopodobne. Rozbieranie ludzi, obmacywanie, obelgi były na porządku dziennym. Teraz takie sceny nie mają już miejsca.

A jak mamy naprawić gospodarkę? Zmieniają się rządy, przed wyborami zawsze mówi się o gospodarce jako o panaceum na wszystkie problemy. Potem jednak rządzący muszą bronić się przed opozycją, a gospodarka stoi w miejscu. Wysługujemy się wielkim, zagranicznym kapitałem, a ci, którzy nim kierują, wykorzystują Polaków, oferują najniższe pensje. Rządzący jedynie współczują, że nie ma za co kupić chleba, że bywa ciężko, że jest rozwarstwienie. Dlatego najważniejszy w rozwoju Polski jest rozwój gospodarki tworzonej przez nas. Dziś nie do pomyślenia jest to, w jak uprzywilejowanej pozycji znajdują się wielkie koncerny, które zakładają w Polsce swe siedziby.

DEBATA_CHRZANOW_27_05_2015_fot_07

Dyskusji przysłuchiwało się kilkadziesiąt osób, m.in. uczniowie szkół średnich.

Maciej Zdziarski:

Ale z punktu widzenia konsumenta ważne jest to, że może kupować produkty taniej i w jednym miejscu. Sklepy wielkopowierzchniowe nie powstawałyby, gdyby nie było na nie zapotrzebowania.

Stefan Adamczyk:

Mieszkałem w Chicago i nie zauważyłem ani jednego wielkiego sklepu w centrum miasta. Znajdowały się one dopiero ok. 30 km od centrum. Hipermarket faktycznie był wielki: można było jeździć po nim na wrotkach, bo miał 1,5 km długości, ale był oddalony od centrum, dzięki czemu nie zniszczono atmosfery miasta, małych knajpek, sklepików. Spójrzmy teraz na Chrzanów: mamy 11 wielkopowierzchniowych sklepów. Zlikwidowaliśmy tysiące stanowisk pracy przez to, że pozbyliśmy się rodzimego handlu.

Maciej Zdziarski:

Poproszę teraz naszych prelegentów o krótkie podsumowanie.

Grzegorz Biedroń:

Członkostwo w Unii Europejskiej stanowi część naszej historii. Musimy o tym pamiętać, bo nieznajomość historii powoduje często radykalne poglądy, również antyeuropejskie. Silna Unia i zjednoczona Europa to pewna stabilność, a jak kończy się brak stabilności, mieliśmy ostatnio okazję się przekonać.

Maciej Zdziarski:

Czyli ważny jest również aspekt bezpieczeństwa związanego z obecnością w stabilnym bycie politycznym.

Grzegorz Biedroń:

Oczywiście. Stabilność, możliwość wspólnych interesów z Europą Zachodnią to wielka korzyść z bycia członkiem Unii. Jakkolwiek oceniać minione 25 lat, to jednak przyniosły one spory rozwój. Musimy nadal się rozwijać, a środki na innowacje, które otrzymamy, wykorzystać we właściwy sposób, tak aby nasze firmy mogły rywalizować na rynku europejskim. Inaczej czeka nas stagnacja.

Rozwój sprawi nie tylko, że unikniemy pułapki średniego dochodu, ale wzrosną – obecnie bardzo niskie – zarobki w Polsce. Niewykwalifikowanemu pracownikowi można płacić mało i na krótką metę to jest dobra sytuacja. Ale jeżeli zaczniemy płacić mu dużo, on będzie musiał coś zrobić, żeby na swoje wyższe wynagrodzenie zarobić. Dlatego model szwajcarski czy norweski jest o wiele lepszy. Zamiast płacić pracownikowi osiem euro na godzinę, w Szwecji płaci się 40 euro. Dzięki temu Szwedzi są o wiele bardziej innowacyjni.

Bogusław Mąsior:

Jeżeli chodzi o Chrzanów, ma on cudowne położenie – znajduje się przy autostradzie, na skrzyżowaniu dróg na Bielsko. Genius loci mimo to niewykorzystany. Bezrobocie w Chrzanowie jest wyższe niż dla całego województwa, chociaż spełnione są wszystkie warunki, jeżeli chodzi o infrastrukturę, aktywność społeczeństwa itd.

Życzę młodym ludziom, aby planując edukację, myśleli, co ona im da i jaki zawód będą wykonywać. W sejmiku małopolskim udało nam się podpisać porozumienie z sejmikiem śląskim, aby koordynować pewne działania w zakresie edukacji młodego pokolenia.

Marek Niechwiej:

Skupiłbym się na koniec na naszym podwórku i szansach, które daje nam Unia. Sam byłem małym przedsiębiorcą przez prawie 10 lat, prowadziłem kancelarię prawniczą, doradzałem wielu firmom. Jak się okazuje, duże przedsiębiorstwa robią tylko niezłe wrażenie, a wcale nie wpływają na sytuację gospodarczą w tak dużym stopniu, jak mogłoby się nam wydawać. Wielkie koncerny zostały zwolnione, nie za moich czasów, z bardzo wysokich opłat i budżet gminy wcale tak dobrze na nich nie zarabia. Gdy skończy się okres zwolnień, stworzą nowe spółki i nadal będą korzystać z przywilejów podatkowych. Owszem, można mówić, że dają miejsca pracy, ale czy nie zamieniamy siekierki na kijek, odbierając możliwość funkcjonowania na rynku małym i średnim przedsiębiorcom? Dlatego musimy zacząć je wspierać. Mówiąc, że emigracja jest szansą, musiałbym przestać być burmistrzem, bo po co burmistrz, który zachęca do wyjazdów? Zachęcam więc do pozostania, a alternatywą dla wyjazdu jest możliwość rozwoju tutaj, na miejscu.

Ważna jest też możliwość szkolnictwa zawodowego. Ono nie jest jeszcze optymalne, chciałbym, aby było lepsze. Marzy mi się autarkiczna, czyli samowystarczalna gmina. Mamy swoich przedsiębiorców, swoich ludzi i pieniądze na inwestycje. Unia nam pomaga, są środki do 2020 r. W perspektywie 2014–2020 wykorzystamy wszelkie możliwości, by dokończyć budowę strefy aktywności gospodarczej. W planach mamy także inne projekty, chociażby obiekty sportowo-rekreacyjne, które przez cały rok będą wszystkim służyły. Jest też szansa na infrastrukturę drogową. Zrobimy wszystko, by te szanse wykorzystać.

Stefan Adamczyk:

Na koniec chciałem dodać, że rektor naszej chrzanowskiej uczelni zwrócił się do izby gospodarczej z prośbą o organizację spotkań dla studentów z przedsiębiorcami. Cieszyły się one ogromnym zainteresowaniem. Przedsiębiorcy opowiadali, jak zaczynali karierę, jakie mieli i nadal mają problemy. Dlatego zachęcam młodzież, by prosiła nauczycieli o organizację podobnych spotkań. Jesteśmy w stanie zorganizować osoby, które opowiedzą, jak rozwijały swoje biznesy, z czym się musiały zmierzyć, jak zatrudniały pierwszych pracowników itd. Byłem na takim spotkaniu w liceum w Sierszy i proszę sobie wyobrazić, że miało trwać 45 minut, a przegadaliśmy… trzy godziny lekcyjne!

Zobacz prezentację z debaty w Chrzanowie.

Posłuchaj audycji