29 października: w Nowym Sączu rozmawialiśmy o przyszłości integracji

GOSPODARKA
Europejscy politycy i mieszkańcy UE coraz częściej zadają sobie pytanie, jaką drogą powinna podążać wspólnota. Osią sporu w UE jest sprawa wewnętrznej integracji – kształtu wspólnych instytucji i zakresu ich kompetencji. Unia staje przed dylematem: budować silny organizm wspólny czy też przyjąć prymat instytucji państwa narodowego? Jaką drogą będzie podążać Unia Europejska? Gdzie szukać granic integracji? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć podczas ostatniej debaty z cyklu „Jaka Unia?”.

W 2007 r. do Unii Europejskiej przystąpiły Bułgaria i Rumunia. W lipcu 2013 r. członkiem UE została Chorwacja. Kolejne rozszerzenia rodzą problemy dotyczące nowych grup imigrantów. Tymczasem nie zostały rozstrzygnięte kwestie odnoszące się do osób już żyjących (legalnie i nielegalnie) na terenie państw członkowskich UE. Do problemów ważnych, a nierozwiązanych należą: brak jednolitych reguł dla migrujących pracowników, marginalizacja „starych” imigrantów żyjących w państwach UE, brak metod integrowania oraz bieda.

Debata „Dokąd idziesz, Unio Europejska? Spór o granice integracji, politykę imigracyjną i przyszłość europejskiej wspólnoty” odbyła się 29 października w sali obrad Rady Powiatu Nowosądeckiego.

W dyskusji udział wzięli:

Poseł na Sejm RP Andrzej Czerwiński

– w latach 1994–2001 pełnił funkcję prezydenta miasta Nowego Sącza, zasiadał też w radzie miasta. Współtworzył Związek Powiatów Polskich. Był ponadto członkiem Komitetu Wykonawczego Rady Gmin i Regionów Europejskich (CEMR). Od 2001 r. poseł na Sejm RP.

Poseł na Sejm RP Andrzej Romanek

– w wyborach samorządowych w 2006 i 2010 r. był wybierany do sejmiku małopolskiego, w 2006 r. został wicemarszałkiem województwa. Prowadził także kancelarię radcowską. Poseł od 2011 r.

Poseł na Sejm RP Wiesław Janczyk

– w 2002 i 2006 r. był wybierany do rady powiatu limanowskiego. Po raz pierwszy mandat poselski uzyskał w 2007 r. Był wiceprezesem zarządu spółki akcyjnej Remag.

Radny Województwa Małopolskiego Grzegorz Biedroń

– burmistrz Limanowej w latach 1992–1994, radny Miasta Limanowa w latach 1992–2002. Radny sejmiku województwa małopolskiego od 2006 r. Ukończył historię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Radny Województwa Małopolskiego Leszek Zegzda

– były wiceprezydent Nowego Sącza. Od 2002 r. radny sejmiku województwa małopolskiego. W latach 2007–2010 pełnił funkcję wicemarszałka województwa. Studiował na KUL-u.

Rektor Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University dr Wiktor Patena

– w latach 2008–2009 pełnił funkcję prorektora WSB – NLU. Wykładał także za granicą, m.in. w École de Management Léonard de Vinci we Francji i Instituto Politécnico do Porto w Portugalii.

Burmistrz Miasta i Gminy Piwniczna-Zdrój Edward Bogaczyk

– w 2002 r. wybrany na burmistrza Miasta i Gminy Piwniczna-Zdrój. Zwyciężył także w 2008 r. w przedterminowych wyborach. Absolwent Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej.

Dyskusji przysłuchiwali się uczniowie nowosądeckich szkół średnich, a także słuchacze Sądeckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Partnerem debaty było Starostwo Powiatowe w Nowym Sączu.

herb powiatu nowosądeckiego

Maciej Zdziarski:

Zacznę od najprostszego pytania: co dalej z Unią Europejską?

Andrzej Czerwiński:

Pamiętajmy o genezie stworzenia Unii. Ona nie powstała po to, że­by Bruksela sterowała poszczególnymi państwami. Unię stworzono po to, byś­my byli konkurencyjni gospodarczo na świecie. Chiny, Stany Zjednoczone to są potęgi rozwijające się. Gdybyśmy nie podjęli tego wspólnego przedsięwzięcia, jakim jest Unia, pozostałe mocarstwa gospodarcze zarzuciłyby nas towarami i mielibyśmy wtedy dopiero wielkie bezrobocie.

Wiktor Patena:

Unia Europejska to największy twór gospodarczy we współczesnym świecie. W tym roku okazało się, że w obrocie znajduje się więcej euro niż dolarów. Tak że już choćby w tym aspekcie monetarnym mamy do czynienia z potężnym tworem gospodarczym. Utworzenie Unii sprawiło, że wskutek wymiany handlowej między krajami członkowskimi ich obroty wzrosły o ok. 15%. Ocenia się też, że same koszty transakcyjne przy przewalutowaniach na euro stanowią 1% przyrostu PKB w Polsce.

Maciej Zdziarski:

Czy doświadczenia z Grecją nie powinny ostudzić nieco entuzjazmu wobec Unii?

Andrzej Czerwiński:

Byłem tam i rozmawiałem z Grekami. Czy uwierzyliby Państwo, że urzędnik państwowy w Grecji miał zagwarantowaną pracę do końca życia? Gdy rezygnował, idąc na emeryturę, miał prawo wskazać swojego następcę. To nie wszystko – Grecy mieli nie tylko „czternastki”, ale i piętnaste pensje. Nic dziwnego, że Grecja nie wytrzymała konkurencji. Kryzys zweryfikuje tego typu patologie, a gdy minie, Unia wyjdzie z niego silniejsza gospodarczo niż kiedykolwiek wcześniej.

Myśmy się powinni cieszyć, bo jeśli mamy do dyspozycji na lata 2014–2020 konkretne miliardy złotych, to jaki w tym powód do sceptycyzmu? Przez najbliższe lata otrzymamy zawrotne sumy pieniędzy na wyrównanie szans, na rozwój, na inwestowanie w innowacyjną gospodarkę. Wszystko po to, by młodzi ludzie z nadzieją mogli patrzeć w przyszłość, zdobyć pracę, utrzymać rodzinę i godnie żyć.

Jeśli miałbym się smucić, to chyba tylko z tego powodu, że to ostatni okres tak dużego wsparcia finansowego Polski. Później przyjdzie nam konkurować na równym rynku z pozostałymi państwami, a za kolejnych 7 lat to my będziemy zobowiązani wspierać słabsze kraje w regionie.

Pamiętajmy też o tym, że społeczeństwo polskie samo zadecydowało w referendum o przystąpieniu do Unii. Mało tego – rzadko się zdarza, by frekwencja była tak wysoka! Przecież ponad 50% Polaków wzięło udział w referendum w 2004 r.

Andrzej Romanek:

Ja nie jestem jakimś hurraoptymistą w kwestii Unii, ale raczej rzetelnie ważącym „za” i „przeciw”, i wydaje mi się, że Unia Europejska jest dużą szansą dla Polski, ale także zagrożeniem.

Maciej Zdziarski:

Jakiego rodzaju zagrożeniem?

Andrzej Romanek:

Najważniejszym ryzykiem jest ryzyko zbytniego wchłonięcia Polski w struktury unijne. Grozi nam autentyczny federalizm, w którym to nie Polska będzie grać pierwsze skrzypce, ale najważniejsze państwa Unii, szczególnie Niemcy.

W dyskusji zabiera głos Poseł na Sejm RP Andrzej Romanek

W dyskusji zabiera głos Poseł na Sejm RP Andrzej Romanek

Podam przykłady. Mówimy chociażby o unii monetarnej. Eksport Niemiec sza­cuje się na ponad bilion euro, nasz – na 143 mld euro. Euro to dla Niemiec szansa. Oczywiście, polski eksport również się zwiększył, ale komu bardziej służy wspólna waluta? Największym eksporterem w Europie są właśnie Niemcy. Po co unia celna ze Stanami Zjednoczonymi? Bo tam jest duży eksport dla tych właśnie państw europejskich.

Oby nie było też tak, że decyzje w sprawie Warszawy będą podejmowane w Brukseli. Niestety suwerenność krajów członkowskich jest coraz mniejsza, tak że wkrótce nie będziemy mieć wielkiego wpływu na decyzje kluczowe dla istoty państwa. I tego się najbardziej obawiam.

Leszek Zegzda:

Patrzę na młodych ludzi, którzy słuchają naszej debaty, i sobie myślę: co ich obchodzi ta nasza debata? Przecież oni całe swoje życie spędzili w Unii Europejskiej. Nie mają żadnych punktów odniesienia. My, stare trepy, wiemy, co to była komuna, wiemy, jak funkcjonował poprzedni system. Ale nie oni. Oni znają tylko przestrzeń wolności.

Maciej Zdziarski:

Może więc tym bardziej z najmłodszym pokoleniem trzeba dyskutować o Unii?

Leszek Zegzda:

Dlatego właśnie zastanawiam się, jak im powiedzieć, że Unia Europejska to wiel­ki projekt wolnościowy, który u podstaw ma przekroczenie wszystkich granic i próbę porozumienia się ludzi między sobą. Ludzie może i mają różne poglądy w różnych sprawach, ale siedzą przy wspólnym stole i gadają, żeby stworzyć coś razem, co pozwoli nam lepiej żyć. I to jest właśnie prawdziwa idea Unii Europejskiej, o której musimy przypominać.

Maciej Zdziarski:

Pięknie powiedziane, ale Unia Europejska to także regulowanie kształtu banana i tony regulacji implementowanych do prawa krajowego państw członkowskich. 

Polityka imigracyjna i perspektywa rozszerzenia UE

W ostatnim czasie wiele kontrowersji budzi polityka imigracyjna UE – zwłaszcza we Włoszech, które zmagają się z nielegalną imigracją. Premier Włoch Enrico Letta zapowiedział w październiku, że walka z nią będzie jednym z priorytetów włoskiej prezydencji w drugim półroczu 2014 r. Włosi chcą wzmocnienia ochrony granic UE oraz większej pomocy dla zdesperowanych ludzi, którzy decydują się na nielegalną imigrację. Czy UE jest gotowa na przyjęcie nowych państw? W październiku 2013 r. szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso opowiedział się za akcesją wszystkich krajów bałkańskich. „Stopniowo będziemy przyjmować te kraje, pod warunkiem jednak, że spełnią one niezbędne kryteria” – mówił Barroso. „Przystąpienie do Unii stwarza im perspektywy i jest kluczem do zachowania równowagi w tym regionie” (cyt. za www.dw.de). Obecnie na rozpoczęcie negocjacji czeka Macedonia i Serbia. W przyszłości do UE mogą przystąpić także Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina oraz Albania.

Leszek Zegzda:

To prawda, są czasem przegięcia, przerosty administracyjne, to wszystko prawda. Ale chciałbym jeszcze raz przypomnieć: Unia to wielki projekt wolnościowy. Owszem, ciągle jest wiele barier, a w kwestii finansów wiele pozostaje do zrobienia, ale Unia to przede wszystkim przestrzeń wolności, a nie rozwoju człowieka bez wolności.

Wiesław Janczyk:

Ja chciałbym dodać, że istotę Unii należy rozpatrywać także pod kątem pewnej odpowiedzialności za losy świata i efektów rywalizacji z pozostałymi potęgami ekonomicznymi, czyli Dalekim Wschodem, Chinami, Indiami, także Rosją, a zwłaszcza Stanami Zjednoczonymi. Jak na tym tle wypada Unia Europejska?

Zwróćmy uwagę na to, jak dzisiaj wyglądają zarobki w krajach UE. W Polsce koszty pracy wynoszą niecałe 8 euro, w Niemczech 30, podobnie we Francji i Wielkiej Brytanii, a w krajach skandynawskich sięgają nawet 70 euro. Możemy więc mówić o wolności i możliwości podróżowania, ale czy polski obywatel faktycznie może zamienić swoje mieszkanie na to w Wielkiej Brytanii, Portugalii czy Niemczech? Czy młody człowiek ma gwarancję, że będzie miał w Polsce pracę? To są może trywialne pytania, ale one pokazują, jak wiele jeszcze przed nami i jak duża odpowiedzialność spoczywa na politykach w Polsce.

Maciej Zdziarski:

Czy te problemy, o których Pan mówi, nie wynikają raczej z całkowicie odmiennej przeszłości państw starej Unii i naszego kraju, a nie z faktu bycia członkiem Unii?

Wiesław Janczyk:

Wszystko byłoby dobrze, gdyby po 10 latach te dysproporcje w jakikolwiek sposób się zrównywały. Pytanie zasadnicze sprowadza się zatem do tego, czy my nadal chcemy ponosić ciężar członkostwa w Unii przy takim statusie obywatelskim, jaki mamy obecnie w Europie.

Poseł na Sejm RP Wiesław Janczyk, Burmistrz Miasta i Gminy Piwniczna-Zdrój Edward Bogaczyk i Poseł na Sejm RP Andrzej Czerwiński

Poseł na Sejm RP Wiesław Janczyk, Burmistrz Miasta i Gminy Piwniczna-Zdrój Edward Bogaczyk i Poseł na Sejm RP Andrzej Czerwiński

Podam dwa przykłady. Po pierwsze sprawa oporu Unii Europejskiej w kwestii uregulowania zasad opłaty interchange, o co walczymy od ładnych kilku lat. Nie uregulowano dotąd tego obszaru tak jak np. obszaru roamingu i rozmów telefonicznych, w którym zunifikowano koszt połączenia w ramach Unii. Można więc to zrobić. Nie uregulowano też – znów ze stratą dla naszych obywateli – całego obszaru shadow banking, czyli instytucji parabankowych. One ciągle nie podlegają nadzorowi bankowemu. Unia ma wielki potencjał i mogłaby się tym zająć, a mimo to zwleka z regulacjami prawnymi.

Druga sprawa to kwestia przystąpienia Polski do unii bankowej i wyzbycia się nadzoru nad instytucjami finansowymi na rzecz instytucji europejskich, mimo że u nas ten nadzór funkcjonuje znakomicie, jest jednym z najlepszych w całej Unii Europejskiej. Godzenie się na takie zmiany to przyzwolenie na utratę pewnej suwerenności gospodarczej, która bez wątpienia będzie miała swoje konsekwencje w przyszłości.

Andrzej Romanek:

Kiedyś spotkałem jednego z europosłów w Komisji Europejskiej. On mówi: „Andrzej, słuchaj. Czy ty sobie wyobrażasz, jak uchwalane są przepisy europejskie, które wprowadzacie później w kraju? To ja ci powiem. W Polsce jest siedmiu pracowników, którzy się tymi przepisami zajmują. A w Niemczech? W Niemczech jest ponad setka i żaden przepis europejski nie przejdzie, jeśli nie będzie sprzyjał interesom Niemiec”. Tak mi powiedział człowiek, który się tym zajmuje. Musimy nauczyć się bronić własnych interesów, wierząc w szczerość i dobre idee Europy.

Rozmawiałem też z jednym z dużych producentów okien. Gdy szykowali się do ekspansji na rynek francuski, usłyszeli coś takiego: „Tak, możecie u nas sprzedawać, ale pod jednym warunkiem: że szyby do waszych okien będziecie kupować u jednego producenta na świecie. Francuskiego. A on nie sprzedaje polskiemu producentowi”. Cieszmy się więc z zalet członkostwa w Unii, ale bądźmy czujni, bo może przyjść moment, że będzie za późno na odwrót.

Edward Bogaczyk:

Ja może patrzę na to nieco inaczej z racji tego, że jestem gospodarzem gminy przy granicy ze Słowacją i widzę, co dało Słowakom wejście do strefy euro.

Proszę Państwa, dawniej to my jeździliśmy na Słowację, robiliśmy zakupy, kupowaliśmy zwłaszcza alkohole, bo były znacznie tańsze. Dzisiaj to się zmieniło. Przez cały tydzień widzę Słowaków, nawet o szóstej nad ranem, jak na rynku kupują truskawki, cebulę. Praktycznie wszystko jest dla nich tańsze u nas: materiały budowlane, odzież itd. To nie znaczy, że tak będzie ciągle. W przyszłości ceny z pewnością się wyrównają.

Grzegorz Biedroń:

Mam nieco odmienne zdanie od niektórych przedmówców. To „zauroczenie” Unią Europejską jest złym stanem, dlatego że powinniśmy kierować się pragmatyzmem, a naszym interesem i głównym celem powinno być to, by ludzie po prostu byli bogaci, mieli wyższe dochody. Wyłącznie pod tym kątem należałoby oceniać skuteczność działań polityków, zwłaszcza tych, którzy odpowiadają za politykę na najwyższych szczeblach.

Maciej Zdziarski:

Ale widzimy w całym kraju wiele inwestycji finansowanych z europejskich pieniędzy. Można powiedzieć, że ci, którzy dzisiaj chwalą Unię, są do bólu pragmatyczni, bo mówią: „Tu jeszcze jedna droga, jeszcze jeden most” itd.

Grzegorz Biedroń:

To działało może trzy lata temu, kiedy samorządowcy mogli chwalić się nowymi chodnikami, nowymi ulicami, wyremontowanym rynkiem itd. Natomiast dzisiaj wyborcy są bardziej zmartwieni, bo zauważyli, że nadal nie mają pracy, nie mają z czego żyć. Ja nie mówię tego, broń Boże, żeby krytykować Unię Europejską. Chodzi mi tylko o to, że zbyt łatwo dajemy sobie narzucać wizję Unii Europejskiej niezgodną z rzeczywistością. W głównym nurcie mediów dominuje przekonanie, że mówienie o Polsce, o naszych interesach i potrzebach to jak gdyby naruszanie pewnego konsensusu, który obowiązuje w Unii Europejskiej. Gdybyśmy jednak posłuchali np. przemówienia byłego prezydenta Francji, Sarkozy’ego, to w co drugim zdaniu usłyszelibyśmy słowa „Francja”, „Francuzi”, „interesy francuskie” i byłoby to traktowane jako coś naturalnego, europejskiego. A gdy polski polityk mówi o interesach i potrzebach Polaków, to przywykliśmy sądzić, że to ociera się niemal o nacjonalizm, ksenofobię itd. Nie możemy sobie narzucać takiego dyskursu, a wtedy bardziej też polubimy Unię.

Podam jeszcze inny przykład. Unia Europejska zatwierdziła już nowy wykaz międzynarodowych sieci komunikacyjnych, na które będą preferencje w uzyskiwaniu środków. Jak one się prezentują? Otóż mała Słowacja – 5 mln 500 tys. mieszkańców – wywalczyła sobie sieci międzynarodowe przez swoje terytorium: jedną wzdłuż granicy zachodniej, drugą równoleżnikową. Na terenie Małopolski, Podkarpacia, województwa lubelskiego, świętokrzyskiego i na południowym Mazowszu nie ma ani jednego kilometra sieci zatwierdzonych przez Unię Europejską. Musimy więc skutecznie walczyć i dbać o swoje interesy.

Maciej Zdziarski:

Oddajmy głos publiczności. Widzę, że są chętni do zadawania pytań.

Publiczność pytała m.in. o otwarcie polskiego rynku na pracowników z zewnątrz

Publiczność pytała m.in. o otwarcie polskiego rynku na pracowników z zewnątrz

Głos z publiczności:

Nazywam się Aleksandra Stelmach, jestem z I LO. Chciałabym spytać, czy są sytuacje, w których Unia ogranicza naszą gospodarkę. Czy nie jest tak np. z rolnictwem? Jeżeli w niektórych regionach rolnicy otrzymują dopłaty za to, że nie uprawiają swojej ziemi, to czy nie jest tak, że rolnicy żyją z dopłat zamiast ze sprzedawania płodów rolnych? Uważam, że nie jest to korzystna sytuacja, ponieważ zmniejsza się poziom produkcji, a rolnicy przyzwyczajają się, że żyją jakby z jałmużny, z zasiłku, z pieniędzy otrzymanych za nic.

Wiesław Janczyk:

Znam sondaż, z którego wynika, że 68% mieszkańców Unii Europejskiej najbardziej ceni sobie w UE właśnie wspólną politykę rolną. Zwróćmy uwagę na to, że gdyby nie było dopłat, to prawdopodobnie krajobraz Unii wyglądałby zupełnie inaczej. Jeździlibyśmy po zadbanych terenach, bo nikt by już nie uprawiał niektórych areałów. Z czego to wynika? Dzisiaj Unia, jak i jej obywatele żyją na kredyt, państwa członkowskie w sposób niepohamowany, niektóre bardzo nieodpowiedzialnie, zadłużają się. Dlatego też trudno o dobre efekty pracy w sytuacji, kiedy można dostawać pieniądze za brak pracy.

Leszek Zegzda:

Nie podzielam Pana zdania i mówię to publicznie i wprost: dopłaty za nieużytki to deprawacja! Ja tego nie rozumiem. Jechałem raz z takim chłopem w Łącku i on mówi tak: „Panie, jak to z tymi dopłatami jest? Jak to możliwe, że oni płacą mi za to, że ja nic nie robię?”. Odpowiedziałem mu, że takie są po prostu zasady. On na to: „Wie pan co, tam musi być jakieś cygaństwo. Oni mi tę ziemię kiedyś zabiorą”. Rozumował w tym sensie, że płacą, płacą, płacą, a później wystawią mu rachunek i powiedzą, że tyle ta ziemia kosztuje. Nawet więc prostemu człowiekowi nie mieści się w głowie, że on może nic nie robić, mieć nieużytki i otrzymywać za to pieniądze. Dlatego uważam, że to jest deprawujące.

Polacy optymistycznie o przyszłości Unii

„Jestem optymistą w dłuższej perspektywie” – mówi prof. Zdzisław Mach, odpowiadając na pytanie o przyszłość Unii Europejskiej. „Jeżeli popatrzymy na dotychczasowy rozwój wspólnot europejskich, teraz Unii Europejskiej, to widzimy, że instytucje wspólnotowe nabierają znaczenia” – twierdzi europeista.
Na wiosnę 2013 r. zapytano obywateli wszystkich państw członkowskich o to, czy ich zdaniem UE zmierza w dobrym kierunku, by wyjść z kryzysu i zmierzyć się z nowymi wyzwaniami. 42% obywateli odpowiedziało twierdząco, a odmiennego zdania było 30%. Większymi optymistami okazali się Polacy. 57% mieszkańców naszego kraju uważa, że UE zmierza w dobrym kierunku. Przeciwne zdanie wyraziło 22% respondentów. 84% obywateli UE uważa, że wskutek kryzysu kraje członkowskie będą musiały ściślej współpracować. Odmiennego zdania jest 11%. Według ponad połowy respondentów kryzys wzmocni Unię. Ponad 1/3 twierdzi, że wręcz przeciwnie. Wśród Polaków można dostrzec większy optymizm. Pozytywny pogląd w tej sprawie wyraziło 64% naszych obywateli, a negatywny – 24% (dane za: Eurobarometr).
„Kryzys, który teraz już na szczęście powoli, powoli się wypala, da nam dobrą lekcję” – uważa prof. Mach. „Nauczyliśmy się, że musimy wypracować w Unii Europejskiej więcej poczucia wspólnotowości, przynależności, by mieć możliwość wypracowania instrumentów, na wypadek gdy pojawią się nowe kryzysy. To lekcja, że nie wystarczy wspólny rynek. Musi być wspólnota polityczna i kulturowa, cywilizacyjna, poczucie, że jesteśmy jedną europejską rodziną”.

Głos z publiczności:

Nazywam się Martyna Bąk, jestem z I LO. Co sądzą Panowie o otwarciu rynku polskiego na pracowników z zewnątrz? Ostatnio czytałam artykuł, w którym napisano, że Polacy powinni otworzyć swój rynek na pracowników zarówno intelektualnych, jak i fizycznych z zewnątrz. Czy nie sądzą Panowie, że odbierałoby to pewne pole do rozwoju dla nas, dla młodego pokolenia Polski?

Wiesław Janczyk:

Wydaje mi się, że powinniśmy otworzyć nasz rynek pracy tylko pod jednym warunkiem: że ochrona socjalna i świadczenia socjalne, również dla bezrobotnych, będą na takim poziomie jak w innych krajach Unii Europejskiej. Obecnie jesteśmy jedynym państwem, które mimo że jest silne gospodarczo, przyczyniło się, po pierwsze, do emigracji ogromnej rzeszy ludzi i, po drugie, do bezrobocia tych, którzy nie wyjechali. Bezrobotny w Polsce może liczyć co najwyżej na pół roku zasiłku, a i to pod pewnymi warunkami. Po tym czasie traci prawo do zasiłku. Czegoś podobnego nie ma w krajach rozwiniętych! Osoby w wieku nawet 30 lat otrzymują zasiłek w pełnej wysokości.

Maciej Zdziarski:

Ale czy to nie tworzy zawodu bezrobotnego, Panie Pośle?

Wiesław Janczyk:

Proszę mi wierzyć, że gdyby w Wielkiej Brytanii obywatel brytyjski nie miał tego świadczenia, na pewno nie siedziałby spokojnie w domu i nie dałby przyzwolenia na ekspansję obcokrajowców na rynku pracy. Jeżeli więc w skali 38-milionowego kraju zgodzimy się na migrację pracowników, np. ze Wschodu, a nie zapewnimy naszym obywatelom godziwych warunków życia w przypadku braku pracy, to może to doprowadzić do poważnych napięć społecznych.

Radny Województwa Małopolskiego Leszek Zegzda, Radny Województwa Małopolskiego Grzegorz Biedroń, Poseł na Sejm RP Andrzej Romanek i Rektor Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University dr Wiktor Patena

Radny Województwa Małopolskiego Leszek Zegzda, Radny Województwa Małopolskiego Grzegorz Biedroń, Poseł na Sejm RP Andrzej Romanek i Rektor Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University Wiktor Patena

Leszek Zegzda:

Ja uważam, że przestrzeń otwartości wzajemnej, czyli wymiany siły fizycznej i intelektualnej, ostatecznie służy ojczyźnie. Nam nikt nie broni pracy w Europie. Bogu dzięki, że inne kraje są otwarte na naszych pracowników i dają im przestrzeń do rozwoju. To nie jest tak jak dawniej, że jak człowiek wziął węzełek na plecy i wyjechał w zaświaty, to już nigdy nie wrócił. Emigranci wracają kilka razy do roku, zajmuje im to 1,5 godziny lotu samolotem. A po powrocie na stałe budują tutaj chałupy i nawet rozwijają swój biznes.

Wiktor Patena:

Ja tylko dodam, że jestem zdumiony skalą emigracji. Przed laty też leciałem do Norwegii, a połowa samolotu to byli, mówiąc wprost, chłopi spod rzeszowskich wsi. Do głowy nigdy by mi nie przyszło, że taki chłop wsiądzie w samolot do Norwegii, by szukać pracy za granicą. Dziś skala emigracji wygląda podobnie. Powinniśmy się z tego cieszyć, bo ludzie, którzy wrócą do Polski, przyczynią się do dobrobytu całego kraju.

Andrzej Romanek:

Niezmiernie cieszę się, że nasi obywatele są euroentuzjastami. To jest wielka zasługa Polaków, ale rządzący powinni widzieć i zalety, i wady. Jeden brytyjski polityk powiedział kiedyś tak: „My nie mamy przyjaciół ani wrogów, mamy tylko interesy”. I tak niestety kształtuje się polityka Unii Europejskiej.

Nie mówię tego, żeby kogoś straszyć, ale przestrzegam, bo wielokrotnie, ufając innym państwom, ponieśliśmy bolesne tego konsekwencje. Cieszę się, że po okresie komunizmu, strasznego systemu, Polacy chcą wspólnej Europy i przystąpili do Unii. To jest wielka wartość. Czerpiemy z tego wymierne korzyści, ale pod płaszczykiem pięknych idei musimy dostrzegać zagrożenia związane z Unią.

Wiktor Patena:

Wydaje mi się, że nieuniknione jest to, iż Unia będzie dążyć do stworzenia coraz większego organizmu gospodarczego. Zbliżamy się do siebie w sensie ekonomicznym: pod względem płac, cen, mobilności ludzi. To wszystko od lat dzieje się na naszych oczach. To z pewnością korzyść dla Polski.

Prezentacja 29.10.2013, Nowy Sącz

Audycja „Dokąd idziesz, Unio Europejska? Spór o granice integracji, politykę imigracyjną i przyszłość europejskiej wspólnoty”