1 października: w Tarnowie rozmawialiśmy o Europie Obywateli

SPRAWY-SPOLECZNE

Europa obywatelska czy biurokratyczna? To zagadnienie jest szczególnie istotne z perspektywy trwającego właśnie Europejskiego Roku Obywateli. Według badań Eurobarometru prawie połowa badanych Europejczyków (46%) twierdzi, że wie, jakie prawa wynikają z obywatelstwa unijnego, a 53% takiej wiedzy nie ma. Jednym z celów związanych z Europejskim Rokiem Obywateli 2013 jest informowanie ludzi o ich prawie do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium UE oraz o tym, w jaki sposób mogą w pełni korzystać z przysługujących im wówczas praw.

9 maja 2013 r. Komisja Europejska przedstawiła sprawozdanie nt. obywatelstwa UE, w którym zaproponowała 12 nowych działań na rzecz wzmocnienia praw oby­wateli Unii. Najważniejsze propozycje dotyczą m.in. ułatwień w zakresie pracy i szkolenia się w innym państwie unijnym, ograniczania formalności administracyjnych dla pracujących i podróżujących oraz zniesienia przeszkód przy dokonywaniu zakupów za granicą.

W publicystyce i języku potocznym funkcjonuje termin „eurokracja”, którym określa się unijnych polityków. Europejscy urzędnicy nie mają dobrego wizerunku w oczach opinii publicznej państw członkowskich UE – obwinia się ich o nadmierną biurokrację. Skąd bierze się problem z unijną biurokracją? Jak zapewnić obywatelom UE większą swobodę? Czy należy wzmacniać kompetencje unijnych instytucji?

Debata „Europa obywatelska czy biurokratyczna? Europejski Rok Obywateli 2013” odbyła się 1 października w Sali Kameralnej Centrum Sztuki Mościce.

W dyskusji udział wzięli:

Senator RP Maciej Klima

– lekarz, w latach 2006–2007 pełnił funkcję wojewody małopolskiego. W wyborach w 2007 r. został wybrany na senatora w okręgu tarnowskim, w wyborach w 2011 r. z powodzeniem ubiegał się o reelekcję.

Poseł na Sejm RP Andrzej Sztorc

– absolwent Technikum Budowlanego w Rzeszowie, rolnik. W 2010 r. objął mandat posła w miejsce Wiesława Wody, który zginął w Smoleńsku. Ponownie wybrany posłem w 2011 r.

Starosta Tarnowski Roman Łucarz

– w latach 1998–2002 zastępca wójta gminy Wietrzychowice, a w latach 2006–2010 członek zarządu powiatu tarnowskiego. Jest absolwentem Akademii Pedagogicznej w Krakowie, ukończył studia podyplomowe z matematyki na Uniwersytecie Jagiellońskim i z informatyki w PWSZ w Tarnowie.

Radny Miasta Tarnowa Jacek Łabno

– w latach 1998–2002 wiceprezydent Miasta Tarnowa, od 1998 r. radny rady miejskiej w Tarnowie. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Radny Miasta Tarnowa Grzegorz Kądzielawski

– od listopada 2009 r. asystent posła do Parlamentu Europejskiego Pawła Kowala. W 2006 r. powołał do życia Tarnowską Inicjatywę na rzecz Bezpiecznych Placów Zabaw. Ukończył studia magisterskie na Wydziale Prawa i Administracji UJ oraz administrację publiczną w PWSZ w Tarnowie.

Dyskusji wysłuchało ponad 100 osób, w tym uczniowie tarnowskich szkół średnich wraz z nauczycielami. Partnerem debaty był Marszałek Województwa Małopolskiego.

Maciej Zdziarski:

Temat dzisiejszej debaty brzmi: „Europa obywatelska czy biurokra­tycz­na? Europejski Rok Obywateli 2013”. Jak pokazują badania Eurobaro­metru, 93% respondentów wie, że obok obywatelstwa krajowego ma jeszcze obywatelstwo Unii Europejskiej, ale zaledwie 36% uważa się za dobrze poinformowanych na temat tego, z czym wiąże się obywatelstwo Unii.

Andrzej Sztorc:

To prawda. I jestem przekonany, że pokolenie osób po 30. roku życia na pytanie o posiadane obywatelstwo prawie w 100% odpowiedziałoby, że czuje się przede wszystkim obywatelami Polski. Miałem okazję przeprowadzić wiele rozmów z takimi osobami i dopiero w czasie dyskusji dochodzą one do wniosku, że w istocie mają też obywatelstwo europejskie. Wydaje mi się więc, że starsze – jeśli tak w ogóle można powiedzieć – pokolenie nie do końca wie, jakie ma prawa i obowiązki.

Maciej Zdziarski:

Nasza publiczność to dziś ludzie młodzi, uczniowie tarnowskich szkół. W dodatku aktywni, bo od razu chcą zabrać głos w dyskusji.

Tomasz, uczeń III LO w Tarnowie:

Mam na imię Tomek (III LO). Jestem eurosceptykiem przede wszystkim dlatego, że moim zdaniem UE ogranicza naszą gospodarkę pod względem rolnictwa i przemysłu. Jesteśmy zalewani przez obcy kapitał – francuski, niemiecki. Ile zostało polskich korporacji? Trzy? Idąc na zakupy, wybieramy się do Biedronki, Tesco, Carrefoura, a nie do polskiego sklepu, dlatego że na polskie sklepy są nałożone ogromne podatki, a zagraniczne korporacje nie płacą nic. Inny problem, który trwa od lat i którego dotąd nie rozwiązano, to masowe wyjazdy na Zachód za pracą.

Maciej Zdziarski:

Jak Państwo odpowiedzą na te zarzuty? Co z transferowaniem zysków do in­nych państw UE? Co z wyjazdami młodych Polaków?

Radny Miasta Tarnowa Grzegorz Kądzielawski i Senator RP Maciej Klima
Radny Miasta Tarnowa Grzegorz Kądzielawski i Senator RP Maciej Klima
Grzegorz Kądzielawski:

Co do kwestii podatkowych – przyznaję rację. Z jednej strony mówimy o dużej biurokracji w Unii Europejskiej, ale nasze uregulowania i biurokracja krajowa to jest problem, który również stanowi bardzo dużą przeszkodę dla rozwoju gospodarczego.

Jeśli chodzi o młodych ludzi, to znam wielu, także z Tarnowa, którzy nie tylko wyjechali za granicę, ale nawet założyli tam własne firmy i osiągnęli sukces, a co za tym idzie – tam płacą podatki. A jeszcze bardziej skrajny przypadek to ten, gdy ktoś de facto prowadzi działalność w Polsce, ale firma zarejestrowana jest w Londynie. Takich historii wszyscy znamy mnóstwo i możemy się nimi przerzucać, dlatego lepiej zastanowić się, co z tym można zrobić. Bo dopóki nasza administracja będzie się chwaliła, że np. KRS dostępny jest w wersji elektronicznej, ale każdy urząd i tak będzie wymagał wydruku, to nie będzie dobrze.

Roman Łucarz:

Jako samorządowiec również codziennie spotykam się z problemami związanymi z biurokracją. Ale nie tylko naszą, również tą europejską.

Maciej Zdziarski:

Jakie to problemy?

Roman Łucarz:

Przykład z ostatnich dni: rozbudowujemy DPS dla starszych, psychicznie chorych, ponieważ stale zwiększa się ich liczba. Proszę Państwa, jakbyście widzieli dokumentację, którą przygotowujemy, to ona idzie w ryzy! Tysiące kartek, które musimy przygotować. Każdy program wymaga olbrzymiego nakładu prac.

Koniec końców otrzymujemy później dofinansowanie w kwocie 50–70% i to jest bardzo pomocne, bo inaczej nie zdołalibyśmy rozbudować DPS-u, ale jest jeszcze druga strona medalu… Unia Europejska nie załatwi za nas wszystkiego. Jeżeli sami nie będziemy się bogacić i w Polsce nie nastąpi wzrost gospodarczy, czyli nie będzie przybywało miejsc pracy, to w efekcie nie staniemy się zamożniejszym krajem. Zwróćmy uwagę na Grecję. Co się stało z Grecją? Mimo że należy do UE o wiele dłużej od nas, dzisiaj jest państwem, które musimy dofinansowywać z naszych podatków. Cała Europa musi się składać na pomoc dla Grecji. Również my otrzymujemy spore dofinansowania, ale sami też odprowadzamy swoją składkę do Unii Europejskiej.

Jacek Łabno:

Obecnie euroentuzjazm jest modny, ale myślę, że z upływem czasu to się zmieni. Mimo że Unia Europejska w każdym kraju członkowskim cieszy się na razie poważaniem, to jednak każdy obywatel Unii ma prawo mieć do niej konkretne pretensje. Wszystko to, o czym mówili moi przedmówcy, to oczywiście fakty. Przygotowanie projektów unijnych to są kolosalne pieniądze. Proszę zresztą zwrócić uwagę, kto te projekty przygotowuje. W wielu wypadkach odpowiadają za to specjaliści, którzy mają certyfikaty unijne itp. Na to wszystko idą ogromne pieniądze.

Andrzej Sztorc:

Ja myślę, że wszystkie głosy, jakie pojawiają się w naszej debacie, wynikają z Państwa troski i wszyscy Państwo z pewnością macie dużo racji. Sądzę jednak, że w tym momencie trzeba nawiązać również do polityki. Niewiele wcześniej przed przystąpieniem do UE Polska wyzwoliła się od Rosji. Śmiem twierdzić, że gdybyśmy nie przystąpili do Unii, bylibyśmy ponownie w szponach Rosji. Kto się historią interesuje, wie, jak to wszystko wyglądało. Takiej sytuacji gospodarczej, jaką mamy dzisiaj, nie osiągnęlibyśmy bez przystąpienia do Unii. Ponad 90% naszego eksportu skierowane było na Wschód, nastawione na Rosję. Gdy to wszystko upadło, nie było innej możliwości, niż rozpocząć współpracę z Zachodem.

Nauczyciel z Zespołu Szkół Technicznych w Tarnowie:

Dzień dobry, nazywam się Tomasz Kijowski, jestem z Zespołu Szkół Technicz­nych. Ponieważ mówimy dziś o biurokracji, chciałbym opowiedzieć o swoich doświadczeniach przy okazji pewnej inicjatywy. Otóż moja żona również pracuje w szkole, prowadzi teatr i chcieliśmy skorzystać z pieniędzy unijnych. Co się okazało? Szanowni Państwo, szary obywatel nie jest w stanie napisać projektu i go rozliczyć!

„Obywatelstwo Unii Europejskiej ewoluuje”

„Obywatelstwo UE jest największym atutem integracji europejskiej” – mówiła w maju 2013 r. Viviane Reding, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, komisarz UE ds. sprawiedliwości, praw podstawowych i obywatelstwa. „Obywatelstwo UE ciągle ewoluuje od chwili włączenia go do Traktatów w 1993 r., jednak nie osiągnęło jeszcze dojrzałości: obywatele wciąż doświadczają przeszkód w wykonywaniu swych praw w codziennym życiu”. Komisja Europejska otrzymuje rocznie ponad milion zapytań od obywateli w kwestiach związanych z ich prawami. Według Viviane Reding obywatelstwo UE wymaga wzmocnienia w ważnych sferach życia codziennego Europejczyków, dotyczących np. poszukiwania pracy czy dokonywania zakupów przez internet.

Maciej Zdziarski:

A co stanowi przeszkodę?

Nauczyciel z Zespołu Szkół Technicznych w Tarnowie:

Skomplikowanie projektu. Myśmy go pisali w sześć osób przez cztery miesiące, 4–5 dni w tygodniu. Gdyby nie to, że pomagały nam panie z kancelarii w powiecie, które się tym zajmują, tobyśmy sami nie dali rady. W rezultacie się udało i otrzymaliśmy pieniądze, ale potem rozliczyć ten projekt to również kosmos. Dziewczyna, która się tym zajmowała, musiała chodzić trzy razy w tygodniu do burmistrza, żeby on jej postawił parafkę. Jak ktoś kupił krzesło, bo było potrzebne do pracy w teatrze, to osoba, która się tym zajmuje, musiała iść do burmistrza i czekać w kolejce, żeby jej podpisał, że krzesło faktycznie zostało kupione.

Maciej Zdziarski:

Co Panowie – jako radni, posłowie, senatorowie, starości, a więc uczest­­nicy pewnej debaty publicznej – możecie zrobić, żeby Europa była bardziej obywatelska?

Grzegorz Kądzielawski:

Uważam, że na poziomie samorządowym, jak i lokalnym powinniśmy skupić się na tym, aby władze krajowe i samorządowe sprzyjały obywatelom. Prawda jest taka, że siedzimy przy tym stole, dyskutujemy, ale przepisów europejskich nie zmienimy. Możemy jednak podczas codziennej pracy dbać o to, aby te uregulowania, na które mamy wpływ, były jak najbardziej przyjazne obywatelom.

Maciej Zdziarski:

Uważa Pan, że nie mamy wpływu na funkcjonowanie Unii Europejskiej? Mamy przecież swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, swój głos podczas szczytów przywódców państw…

Grzegorz Kądzielawski:

Mamy przedstawicieli, ale jest to niewielka grupa, która samodzielnie nie jest w stanie przeforsować zmian korzystnych dla obywateli Polski. Matematyka jest bezlitosna – jeśli mamy kilkudziesięciu naszych ludzi przy ponad 700 parlamentarzystach europejskich, to co najwyżej możemy się zastanowić, jak uregulować proobywatelsko nasze krajowe i samorządowe podwórko. Oczywiście skoro jesteśmy w UE, to nie możemy patrzeć na to wyłącznie pod kątem własnych interesów. Niemożliwe jednak, abyśmy sami mogli przeprowadzić jakiekolwiek zmiany.

Maciej Klima:

W Unii Europejskiej nie rządzi ani Komisja Europejska, ani Parlament. Kto rządzi? Raz, dwa razy do roku na tzw. szczytach spotykają się przedstawiciele i głowy państw i to wtedy zapadają nieformalne decyzje dotyczące polityki UE. Powiedziałbym więc, że to są raczej decyzje polityczne. To sprawia, że nasze możliwości są niewielkie.

Jacek Łabno:

Proszę Państwa, skoro mówimy o demokracji i obywatelskości, to wszyscy jako obywatele mamy wpływ na przebieg zdarzeń. Żaden szczyt europejski nie powinien decydować o przyszłości nas, obywateli Unii, tylko my, przede wszystkim my.

Maciej Zdziarski:

Ale w jakiej formie?

Jacek Łabno:

Ja się cieszę, że powstała Europejska Inicjatywa Obywatelska. Ona polega na tym, że w siedmiu państwach Unii obywatele zbierają podpisy pod petycją dotyczącą zmiany prawa i gdy uzbierają milion podpisów, wtedy składają petycję do Komisji Europejskiej. Niestety tu właśnie pojawia się problem, bo ta obywatelskość na Komisji Europejskiej się kończy. Komisja może coś z tym projektem zrobić, ale nie musi. Jeżeli Europa ma być obywatelska, musimy to koniecznie zmienić.

Również szefowie państw nie zawsze mówią głosem narodów. My to widzimy, na naszych oczach się to dzieje. Jedzie do Brukseli premier, drugi premier, ale oni nie mają pełnego poparcia społecznego. Czasem lansują jakiś pogląd, ­jednak to może być ich własna opinia, czasem partyjny pogląd. Jeżeli mamy mówić o Europie obywatelskiej, to należałoby przeprowadzić referendum w kraju, zrobić wybory, pozwolić każdemu obywatelowi wypowiedzieć się w danej kwestii i zaprezentować wyniki referendum premierowi.

Roman Łucarz:

Żeby Europa była bardziej obywatelska, to obywatele muszą mieć większy wpływ na to, co dzieje się w Unii. Obecnie jako obywatele mamy znikomy, jeśli nie żaden wpływ na decyzje, które zapadają na najwyższych szczeblach. Na darmo idą nasze apele do parlamentarzystów Unii Europejskiej o odbiurokratyzowanie tego, co się dzieje.

Starosta Tarnowski Roman Łucarz
Starosta Tarnowski Roman Łucarz
Musimy mieć wpływ na decyzje podejmowane w UE, również dotyczące rozdysponowania budżetu. A w tej chwili jaki mam wpływ ja, jako starosta? Otóż Marszałek przedstawia nam, że UE określiła 12 osi priorytetowych, na które mają zostać wydane środki z budżetu na lata 2014–2020. Robimy projekt drogowy przy współpracy z dwoma innymi powiatami, idziemy do Pana Mar­szałka i słyszymy: „Nie będzie na to pieniędzy”.

Proszę Państwa, to dobrze, że pieniądze spływają z Unii, ale powinno się zapytać najpierw samorządowców, na co te środki będą im potrzebne.

Maciej Zdziarski:

Chodzi o to, by kształtować budżet „od dołu”, a nie z pozycji Brukseli?

Roman Łucarz:

Tak, od dołu, wtedy będziemy mieli realny wpływ. Przecież tu, na dole, najlepiej wiemy, na co są nam pieniądze potrzebne. To nie może być tak, że UE nakreśli nam 12 osi priorytetowych, podczas gdy ja widzę, że potrzebne są pieniądze na drogi. Oczywiście, jest już duża poprawa w infrastrukturze, ale są jeszcze bardzo duże braki. Drogi to krwioobieg całego kraju. Co z tego, że stwo­rzymy wspaniały projekt turystyczny, skoro nie zrobimy porządnego dojazdu? Jak nie będzie drogi, to nikt nie przyjedzie.

Maciej Zdziarski:

Szanowni Panowie, cały czas mamy zgłoszenia publiczności. Pozwólcie zatem, że oddam głos naszym słuchaczom.

Czy Polacy są świadomymi obywatelami Unii Europejskiej?

W 20 lat po ustanowieniu obywatelstwa UE opublikowano badania Eurobarometru dotyczące świadomości obywateli Unii w tym zakresie. Okazuje się, że pojęcie „obywatel UE” jest znane aż 81% mieszkańców krajów Unii. W przypadku Polski uzyskano jeszcze wyższy wynik – 90%. 93% Polaków ma świadomość, że są obywatelami Polski i jednocześnie UE. Badania ujawniły jednak, że ponad połowa mieszkańców naszego kraju czuje się słabo poinformowana o prawach przysługujących im jako obywatelom UE. Blisko 2/3 Polaków nie wie, jakie kroki poczynić w sytuacji, gdy ich prawa nie są respektowane.

Źródło: Eurobarometr

Uczeń III LO w Tarnowie:

Może zamiast przeznaczać wielkie sumy na różne programy społeczne, po prostu obniżyć podatki, co od razu ożywi gospodarkę? Jak obywatele będą mogli dysponować swoimi pieniędzmi, zamiast oddawać je fiskusowi, od razu Europa zrobi się bardziej obywatelska!

Andrzej Sztorc:

Myślę, że to jest jeden z pomysłów i trzeba o takich sprawach dyskutować. Oczywiście musimy wcześniej zyskać pewność, że to przyniesie efekt, bo nikt nas nie zwolni z utrzymania służby zdrowia i wszystkich tych obszarów, które finansowane są z budżetu państwa.

Myślę, że aby Europa stawała się bardziej obywatelska, musimy wzmacniać przedsiębiorczość. Znam młodych ludzi, którzy założyli firmy i odnieśli mniejszy lub większy sukces. Nie wszystkim się powiodło, owszem, ale są tacy, którzy po zdecydowaniu się na samozatrudnienie bardzo dobrze egzystują. Są zresztą różne programy i dotacje. Jest np. program, który pozwala otrzymać zwrot kosztów w wysokości 100 tys. zł za stworzenie miejsca pracy na wsi.

Poseł na Sejm RP Andrzej Sztorc, Radny Miasta Tarnowa Jacek Łabno i Starosta Tarnowski Roman Łucarz
Poseł na Sejm RP Andrzej Sztorc, Radny Miasta Tarnowa Jacek Łabno i Starosta Tarnowski Roman Łucarz
Jacek Łabno:

Problemem jest również to, że młodzi ludzie nie mają kapitału, a założenie firmy wymaga przecież pewnych inwestycji. Dlaczego na rynku działa tyle firm zagranicznych, a polskich jest stosunkowo mało? Bo nie ma tego kapitału. Pomoc rządowa jest jeszcze stanowczo za niska. Na starcie młody człowiek powinien być obdarzony zaufaniem i oczywiście kapitałem.

Inna sprawa, że nie wszyscy z Was chcą pracować na własny rachunek, niektórzy na pewno wolą pracować u innych. Musicie jednak wiedzieć, że ci, którzy organizują miejsca pracy, mają koszty tak wysokie, że po prostu boją się Was zatrudnić. Na pewno jest to spory problem i niełatwo go rozwiązać. Przykładem może być historia młodego człowieka w Waszym wieku. Chłopak miał zapał, chciał po ukończeniu studiów założyć winnicę i rozpocząć produkcję wina. Okazało się, że jest tyle procedur i tyle ograniczeń, że musiał się nieźle napocić, by w ogóle móc zacząć. Jeżeli więc taki start będą mieć młodzi zapaleńcy, to oni się po prostu zrażą i wyjadą do Wielkiej Brytanii.

Maciej Klima:

Ja jeszcze wrócę do pytania dotyczącego obniżenia podatków. Chciałbym przypomnieć, że kilka miesięcy temu nowelizowaliśmy ustawę budżetową. Potrzeba nowelizacji wzięła się z tego, że żaden z parametrów makroekonomicznych, poza eksportem, nie sprawdził się w praktyce. Co ciekawe, w 2011 r. podnieśliśmy VAT i proszę sobie wyobrazić, że w obecnym roku dochody z VAT-u będą takie jak w roku 2010, kiedy VAT był o 1% niższy!

NIK w tym roku opracował też raport, z którego wynika, że w wielu instytucjach jest prawie 50 mld zł zaległości podatkowych, które nie zostały ściągnięte. Jakby zostały ściągnięte, nie trzeba by nowelizować budżetu i nie byłoby deficytu. Co ważne, ta sama sytuacja miała miejsce w poprzednim roku, dwa lata temu, identycznie było trzy lata temu. Nieściągalność dochodów podatkowych to permanentny problem w wielu aspektach naszej gospodarki. Jeżeli więc nie nastąpi drastyczna reforma finansów publicznych państwa, to niestety niewiele się zmieni.

Unijna biurokracja – absurd czy konieczność?

Jedną ze spraw budzących największe kontrowersje odnośnie do UE jest przerost unijnej biurokracji. Jej przeciwnicy wskazują na tysiące urzędników zatrudnionych przez instytucje UE, którzy pobierają wysokie wynagrodzenia. Poważnym problemem dla podmiotów korzystających z unijnych dotacji jest konieczność niezwykle szczegółowego rozliczania się z pozyskanych pieniędzy. Prof. Zdzisław Mach zwraca uwagę, że przerost biurokracji to także wewnętrzny problem wielu państw członkowskich Unii. „Rzecz w tym, że UE, szczególnie Komisja Europejska, ma ciągłe poczucie, że jest na cenzurowanym, że jej się nie ufa, że musi się ze wszystkiego tłumaczyć, a szczególnie z wydatkowania pieniędzy” – mówi europeista. „Urzędnicy Komisji wiedzą, że muszą się liczyć z nieustającymi kontrolami i zarzutami, że coś jest nie tak. Te zarzuty płyną właśnie od państw narodowych, które bardzo chętnie swoje własne problemy tłumaczą wpływem Komisji Europejskiej”.

Uczeń III LO w Tarnowie:

Można dużo mówić o Europie obywatelskiej, o możliwości podróżowania, ale teraz to są głównie podróże w poszukiwaniu pracy. Widać zresztą różnicę między sytuacją u nas a w starej Europie. Sporo dyskutuje się na temat funkcjonowania urzędów pracy w Polsce. W Wielkiej Brytanii w biurze pracy, nawet w małej miejscowości, stoi komputer, samemu można sprawdzić oferty w internecie. Czemu polskie urzędy nie działają tak efektywnie?

Grzegorz Kądzielawski:

Osobiście uważam, że powinniśmy skończyć z modelem, w którym pracę rozdzielają powiatowe urzędy pracy. To jest model zupełnie nieskuteczny. W czasach, które już na szczęście minęły, było powiedzenie: „Czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy”. Mam wrażenie, że urzędy pracy funkcjonują właśnie na takiej zasadzie – są przekonane, że pieniądze na działalność administracyjną zawsze się znajdą, więc przekładamy te papiery z kupki na kupkę. Co zrobić z tą sytuacją? Można by urzędy sprywatyzować albo utworzyć agencje pośrednictwa pracy, które dostawałyby pieniądze za znalezioną pracę.

Maciej Zdziarski:

Jest już taki pilotażowy program prowadzony przez Ministerstwo Pracy.

Publiczność w Tarnowie zwracała uwagę na skomplikowane procedury ubiegania się o unijne fundusze
Publiczność w Tarnowie zwracała uwagę na skomplikowane procedury ubiegania się o unijne fundusze
Grzegorz Kądzielawski:

Trzymam za niego bardzo mocno kciuki i też się temu przyglądam. Druga rzecz: Polska dostanie 2 mld zł z UE na walkę z bezrobociem wśród młodych ludzi. Kluczowe jest to, jak te środki wykorzystamy. Czy spożytkujemy je na mało efektywne – w moim przekonaniu – kursy typu obsługa wózka widłowego z językiem francuskim, choć oczywiście to przejaskrawiony przykład, czy przeznaczymy je na to, by dać młodym ludziom środki na założenie działalności gospodarczej, przy okazji ucząc ich już w ostatnich klasach liceum i technikum tego, jak pisać biznesplan, jak prowadzić działalność itp.

Roman Łucarz:

Oczywiście urzędy pracy nie działają rewelacyjnie, źle się o nich mówi, ale np. nasz urząd robi wiele dobrego – są programy dotyczące aktywizacji bezrobotnych, programy „30+”. W wojewódzkim urzędzie pracy wymienione są ponadto zawody, które w tej chwili uznaje się za deficytowe, i te, w których brakuje pracowników. Jest wiele zawodów, w których nie ma pracy. Zwróćcie uwagę np. na nauczycieli. Mamy niż demograficzny, który wchodzi już do szkół średnich. Obecnie w powiatowym urzędzie pracy znajduje się kilkaset ofert nauczycieli poszukujących pracy. Jeszcze 4 lata temu nie było takich problemów. Skoro więc już teraz jest za dużo nauczycieli, łatwo przewidzieć, jak będzie wyglądać ich sytuacja za kilka lat, gdy skończycie studia. Dlatego pierwszy etap to zmiana mentalności, uświadomienie sobie, że pojawiają się inne, nowe zawody. W Tarnowie nie ma problemu np. z zawodem informatyka.

To właśnie rosnące bezrobocie w Polsce i niewielka liczba ofert w urzędach przyczyniają się do tego, że Polacy wyjeżdżają za granicę. Niepokoję się tym, że młodzież wyjeżdża do Anglii, bo ci, którzy decydują się na taki krok, to przede wszystkim młodzi, wykształceni ludzie. Polska ich wykształciła, u nas zdobyli doświadczenie, ale wyjechali za granicę. Musimy więc ułatwiać start w zawodzie absolwentom uczelni, musimy ograniczać biurokrację narzucaną przez prawo pracy. Obciążenia finansowe dla pracodawców również muszą być o wiele mniejsze. To jest problem na dużą skalę, tego nie da się niestety załatwić w ciągu jednego roku.

Maciej Zdziarski:

Nie jest to najbardziej optymistyczna puenta debaty „Europa obywatelska czy biurokratyczna?”, ale każdy z nas może ją przemyśleć w domu samodzielnie. Bardzo dziękuję uczestnikom debaty, a także publiczności, która wykazała ogromną aktywność. Nawet jeśli czasem oddalaliśmy się od głównego tematu dyskusji, to właśnie poprzez tę aktywność realizował się obywatelski wymiar naszej rozmowy.

Prezentacja 01.10.2013, Tarnów

Audycja „Europa obywatelska czy biurokratyczna? Europejski Rok Obywateli 2013”