2 czerwca 2014: w Wadowicach rozmawialiśmy o tym, jak UE wpływa na rozwój cywilizacyjny Polski

GOSPODARKA

„Nasza obecność w Unii Europejskiej to bezprecedensowy skok cywilizacyjny Polski. (…) Gdy dołączaliśmy do UE, nasz PKB stanowił około 46 proc. średniej unijnej. Dziś to już 67 proc. To pokazuje ogromny postęp w ostatnich dziesięciu latach. Od 2004 r. nasz eksport do UE wzrósł trzykrotnie. Nasza gospodarka mocno się umiędzynarodowiła. Dokonaliśmy też skoku technologicznego” – napisała na łamach „Rzeczpospolitej” Danuta Hübner, była komisarz UE ds. polityki regionalnej.

W ciągu ostatnich 10 lat polska rzeczywistość się zmieniła. Powstały nowoczesne obiekty, stopniowo poprawia się stan dróg, dokonuje się postęp technologiczny, różnice między Polską a krajami zachodnimi nie są zaś już tak widoczne. Na ile jest to zasługa samej Polski, a na ile naszej obecności w Unii Europejskiej i płynącego stamtąd wsparcia? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć eksperci z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którzy przygotowali symulację pokazującą, jak wyglądałaby polska gospodarka w 2013 r., gdyby przez ostatnie lata nasz kraj nie był członkiem Unii Europejskiej.

Punktem wyjścia symulacji był rok 2003. Polski PKB wynosił wówczas 843 mld zł, czyli 48,8% PKB Unii Europejskiej. Firmy eksportowały za blisko 208 mld zł. Podobną kwotę zainwestowali w Polsce zagraniczni inwestorzy. Bez pracy pozostawało 20% społeczeństwa.

Ze scenariusza alternatywnego wynika, że w 2013 r. PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca doszedłby do 59% unijnej średniej. Firmy sprzedawałyby za granicę swoje produkty za prawie 478 mld zł. Bezrobocie spadłoby do 14,2%, a średnia pensja wynosiłaby ok. 3501 zł brutto.

A jak było w rzeczywistości? W 2013 r. polski PKB wyniósł 1,636 bln zł – jest to 68% średniego unijnego PKB. Przedsiębiorcy wysłali za granicę towary za 639 mld zł. Pracę ma o pół miliona osób więcej niż w scenariuszu alternatywnym, który zakłada, że Polska do UE nie przystępuje. Także wzrost przeciętnego wynagrodzenia był większy. W 2013 r. wyniosło ono 3614 zł brutto.

W jaki sposób UE pomaga Polsce w nadrobieniu zapóźnień cywilizacyjnych? Czy wyrównanie poziomu rozwoju w stosunku do Zachodu i północy Europy jest realnym celem na kolejne dziesięciolecie Polski w UE? Co najbardziej wymaga modernizacji z punktu widzenia społeczności lokalnych? Na co powinny być przeznaczane fundusze w kolejnej perspektywie finansowej zdaniem samorządowców? Nad tymi zagadnieniami pochylili się uczestnicy debaty, która odbyła się w Auli Papieskiej I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Wadowity w Wadowicach.

Partnerem debaty było Starostwo Powiatowe w Wadowicach.

W spotkaniu udział wzięli:

  • Marta Królik,wicestarosta wadowicki,
  • Małgorzata Chowaniec, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Wadowicach,
  • Andrzej Pająk, senator RP, były radny i wójt gminy Zawoja, starosta suski w latach 1999–2011,
  • Józef Łasak, przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego.

Debacie przysłuchiwało się ok. 80 osób, m.in. uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Wadowity, Zespołu Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Jana Pawła II w Radoczy, Zespołu Szkół im. KEN w Kalwarii Zebrzydowskiej oraz uczniowie trzeciej klasy Gimnazjum nr 2 w Wadowicach.

 

Krzysztof Tenerowicz:

Szanowni Państwo, jak wyglądałaby Polska, gdyby 10 lat temu nie przystąpiła do UE?

Marta Królik:

W moim przekonaniu po 10 latach funkcjonowania poza Unią Polska na pewno nie byłaby w tym miejscu, w którym jest obecnie. I to zarówno w wymiarze materialnym – mam na myśli zmieniający się krajobraz Polski: nowe drogi, inwestycje, nowoczesną infrastrukturę – jak i społecznym czy edukacyjnym, przejawiającym się zwiększeniem odsetka osób wykształconych i pracujących. W dużej mierze było to możliwe dzięki środkom unijnym. Mówiąc krótko – nasz kraj z pewnością nie rozwijałby się tak, jak rozwija się w tej chwili.

Oczywiście co do samej Unii można mieć wiele zastrzeżeń, ale myślę, że liczne dyskusje, toczące się w różnych gremiach, pokazują, że nie staliśmy się bezkrytycznym członkiem Unii. Pewna doza sceptycyzmu jest zresztą potrzebna, by w porę dostrzegać absurdy niektórych rozwiązań prawnych. Nasi europosłowie zwracają na nie uwagę, bo tylko dzięki takiej aktywności możemy coś wspólnie osiągnąć. Nie tylko dla Polski, ale dla UE w ogóle.

Krzysztof Tenerowicz:

Jak wyglądałby rynek pracy, gdyby Polska nie wstąpiła do UE?

Małgorzata Chowaniec:

Sam powiat wadowicki od ponad 10 lat korzysta ze środków UE przeznaczonych na rynek pracy. Jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii korzystaliśmy ze środków przedakcesyjnych – PUP w Wadowicach był pierwszą jednostką, która sięgnęła po te pieniądze. Do dziś udało nam się pozyskać ponad 30 mln zł na różne projekty i programy skierowane do rozmaitych grup zawodowych, zarówno dla osób młodych, jak i starszych. Tysiące osób skorzystały z tej pomocy i gdyby nie nasze wejście do UE, nie byłoby to możliwe.

Jeżeli zaś chodzi o wyjazdy Polaków za granicę – musimy się z tym pogodzić. Walczyliśmy o wstąpienie do UE, o otwarcie rynków zagranicznych i musieliśmy się liczyć z ryzykiem emigracji części osób. Ale myślę, że nie powinniśmy podkreślać tylko negatywnych skutków tych wyjazdów. Każdy dorosły decyduje o tym, gdzie chce pracować i zarabiać pieniądze. Wiadomo, w niektórych przypadkach wiąże się to z rozłąką z rodziną, ale zarazem jest to pewna szansa i możliwości na przyszłość.

Andrzej Pająk:

Przeanalizujmy, jak wygląda sytuacji Polski po tych 10 latach. Skoro jest wspaniale, to dlaczego 70% młodzieży chce wyjechać z kraju, bo nie widzi perspektyw dla siebie? Dotacje unijne to zaledwie kilka procent polskiego PKB. Czy zatem możemy mówić, że dobrobyt w Polsce to zasługa wsparcia unijnego? Nie. To efekt naszej pracy.

Przypomnę, że bezrobocie jest na poziomie 12–13%, a 2,5 mln ludzi wyjechało z kraju. Ludzi młodych, prężnych, dynamicznych, którzy prawdopodobnie nie wrócą. Jeżeli chodzi o demografię, to jesteśmy na 212. miejscu na świecie. Za 15–20 lat grozi nam katastrofa demograficzna.

I jeszcze kwestia długu Polski. Na koniec 2007 r. dług publiczny wynosił 527,5 mld zł, a obecnie przekroczył kwotę 1 bln zł.

Józef Łasak:

Proszę Państwa, uczycie się w szkole, że marchewka i pomidor to warzywa. UE twierdzi jednak, że to owoce, a ślimak to ryba. Inna sprawa: jechałem kiedyś do Zakopanego, ktoś mi zaoferował oscypek, ale nigdzie nie widziałem oscypka uznanego przez UE. Czemu? Może dlatego, że Unia chce, żeby bacówki były odpowiednio wyposażone, tzn. żeby na podłogach znajdowały się kafelki, był dostęp do zimnej i ciepłej wody? To tyle, jeśli chodzi o pewne absurdy związane z członkostwem w Unii.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną kwestię. Znajdujemy się dziś w szkole, w której uczył się Jan Paweł II, więc warto odnieść się do jego słów. Ojciec Święty był oczywiście za UE, ale twierdził, że wymiar ekonomiczny nie jest tym najważniejszym, gdy mówimy o naszym członkostwie w Unii. Oczywiście korzyści gospodarcze są ważne, ale powinniśmy też pytać o to, co my możemy dać z siebie. Jan Paweł II mówił do młodych, żeby nie bali się Europy, nie wstydzili się tożsamości i chrześcijańskich korzeni. Dlatego gdy Wy, młodzi, wyjeżdżacie, możecie dawać świadectwo o naszej tożsamości. Nie wyrzekajcie się swoich korzeni, mówcie, że jesteście Polakami, macie swoje wartości.

Uczestnicy debaty (od lewej): Józef Łasak, (przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego), Marta Królik (wicestarosta wadowicki), Andrzej Pająk (senator RP)

Uczestnicy debaty (od lewej): Józef Łasak, (przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego), Marta Królik (wicestarosta wadowicki), Andrzej Pająk (senator RP), Małgorzata Chowaniec (dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Wadowicach)

Krzysztof Tenerowicz:

Czy Państwa zdaniem w ciągu kolejnych 10 lat wyrównamy opóźnienia gospodarcze i Polska dorówna krajom „starej” Unii?

Marta Królik:

Moim zdaniem jest to możliwe. Uważam, że już bardzo wiele osiągnęliśmy. Wbrew temu, co powiedział Pan Senator, nie wiążę negatywnych zjawisk, które obserwujemy, z członkostwem w Unii. Swobodny przepływ towarów, kapitału i osób jest wartością, którą chcieliśmy osiągnąć. W związku z tym fakt, że część młodych ludzi wyjeżdża za granicę, tam pracuje i tam szuka lepszego życia, jest w moim przekonaniu zjawiskiem pozytywnym. Czy wpływa to na lepszą jakość naszego życia? Nie wiem. Na pewno mamy wybór, mamy możliwości, o których kiedyś mogliśmy tylko marzyć. Przecież tak usilnie aspirowaliśmy, żeby mieć kontakt z Europą Zachodnią, podnieść poziom życia, rozwijać się cywilizacyjnie.

Pan Senator wspomniał też o demografii. Starzenie się społeczeństw to nie jest wyłącznie problem Polski, ale całego świata, zwłaszcza Europy. Nie wiązałabym tego z członkostwem w UE. Uważam, że wielką wartością jest podnoszenie naszej świadomości, wprowadzanie nowych standardów w niemal wszystkich dziedzinach życia: w medycynie, w opiece społecznej, w zwalczaniu bezrobocia, w planowaniu zatrudnienia, w szkolnictwie. We wszystkich obszarach doganiamy kraje, które ten poziom osiągnęły, choć oczywiście ciągle mamy wiele do zrobienia.

Wprawdzie absurdów unijnych, o jakich wspominaliśmy, jest wiele, ale odwrotu od Unii już nie ma. Dzisiaj musimy przede wszystkim mówić, pisać i piętnować negatywne zjawiska, bo mamy do tego prawo. To są kwestie kosztów funkcjonowania Unii, rozbuchanej biurokracji itd. O tym wszystkim trzeba mówić i to poprawiać. Ale, podsumowując, pozytywnie oceniam to, co już zrobiliśmy, i chciałabym, żeby obrany kierunek zmian był kontynuowany.

Najwięcej z unijnych środków na transport i infrastrukturę

1 kwietnia br. Zarząd Województwa Małopolskiego przyjął czwartą wersję projektu Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014–2020. Na realizację programu zaplanowano 2 875,45 mln euro z funduszy europejskich. Jest to kwota niemal o 1 mld euro większa niż ta, którą Małopolska dysponowała w latach 2007-2013.

Największa część unijnych środków (ponad 400 mln euro) zostanie przeznaczona na transport i poprawę infrastruktury. Jednym z celów wyznaczonych w polskiej strategii wykorzystania unijnych funduszy jest przechodzenie na gospodarkę niskowęglową we wszystkich sektorach, co oznacza ograniczanie zużycia energii, a także zwiększanie roli odnawialnych źródeł energii. W Małopolsce w latach 2014-2020 na ten cel przeznaczono 380 mln euro. Zdaniem Komisji Europejskiej bardzo ważne będzie dla Polski oparcie rozwoju w większym stopniu na innowacjach. Większy nacisk ma być położony na lepszą współpracę między biznesem a naukowcami, tak by innowacje miały zastosowanie w gospodarce. W Małopolsce na gospodarkę opartą na wiedzy przeznaczone zostanie ponad 250 mln euro. Środki, które zostaną przeznaczone na rynek pracy to 268 mln euro.

Krzysztof Tenerowicz:

W czym Pan Senator upatruje szans, a gdzie mogą pojawić się problemy związane z naszym członkostwem w UE?

Andrzej Pająk:

Przede wszystkim problem tkwi w sposobie wydatkowania pieniędzy, które dostajemy z Unii. Byłem samorządowcem ponad 20 lat i wiem, jak to funkcjonuje. Pewne fundusze zostają przydzielone na konkretny cel, a wydaje się je gdzie indziej. Dlatego należy sprawdzać, jak te pieniądze są wykorzystywane, ile miejsc pracy oraz inwestycji rzeczywiście dzięki nim powstaje, a ile środków jest marnowanych. Podsumowując, istotne jest, jaka jest korzyść z każdego euro, które trafia do Polski.

Ale nie możemy też twierdzić, że Unia przyniosła nam zbawienie. Na PKB wpływa pracowitość Polaków, polski przemysł, miejsca pracy tworzone w Polsce. Niech Polak pracuje pod swoim niebem, w swoim zakładzie, a nie na zmywaku na Zachodzie za najmniejszą stawkę. Wyjeżdżać może w celach turystycznych.

Krzysztof Tenerowicz:

A widzi Pan jakieś pozytywy przed kolejną dekadą Polski w UE?

Andrzej Pająk:

Jeżeli te pieniądze, które wpłyną, zostaną dobrze zagospodarowane, to na pewno będzie lepiej.

Uczestnicy debaty zapoznali się z prezentacją przygotowaną przez Instytut Łukasiewicza. Na zdjęciu moderator Krzysztof Tenerowicz

Uczestnicy debaty zapoznali się z prezentacją przygotowaną przez Instytut Łukasiewicza. Na zdjęciu moderator Krzysztof Tenerowicz

Krzysztof Tenerowicz:

Jak fundusze z nowej perspektywy 2014–2020 mogą wpłynąć na rynek pracy i czy mają szansę zatrzymać falę emigracji zarobkowej, zwłaszcza wśród osób młodych?

Małgorzata Chowaniec:

Od kilku lat kieruję się słowami brytyjskiego polityka, które zostały wypowiedziane ponad 130 lat temu: „Sukcesem w życiu jest umiejętne wykorzystanie sytuacji, gdy ta się pojawia”. Myślę, że przyszła perspektywa finansowa jest właśnie tą okazją, którą musimy wykorzystać.

Powiatowe urzędy pracy w całej Polsce to instytucje, które bardzo efektywnie wydatkują środki UE. Owszem, nie zawsze te pieniądze trafiały tam, gdzie powinny, ale przecież cały czas się uczymy. Mamy już pewną wiedzę, 10-letnie doświadczenie, wiemy, jakie projekty przynoszą efekty i na jakie elementy należy zwracać uwagę. Myślę, że powinniśmy korzystać z tych środków, ponieważ stanowią one poważny procent w budżecie, którym dysponujemy w każdym roku na aktywizację osób bezrobotnych. Fali emigracji pewnie zupełnie nie wyeliminujemy, ale mamy szansę zatrzymać u siebie choć część osób, dla których właśnie bezrobocie jest główną przesłanką decydującą o wyjeździe.

Krzysztof Tenerowicz:

Panie Przewodniczący, co Pana zdaniem jest największym wyzwaniem w perspektywie najbliższych lat? Na co powinniśmy kłaść nacisk, mówiąc o rozwoju cywilizacyjnym Polski i naszego regionu?

Józef Łasak:

Przede wszystkim należy zadbać o nasze bezpieczeństwo, głównie zdrowotne. Podam konkretny przykład. Samorząd powiatowy dzięki energicznemu działaniu zarządu rozpoczął budowę szpitala. Rzecz w tym, że mimo licznych programów unijnych nie znalazły się pieniądze na tę inwestycję. Jakkolwiek otrzymaliśmy dwukrotnie po 10 mln zł, to jednak były to dotacje rządowe, a nie z UE. Dlatego marzyłbym, aby inwestycje w bezpieczeństwo zdrowotne były uwzględniane również w dotacjach unijnych.

Kolejna sprawa to fundusze na inwestycje drogowe. W ciągu 10 lat otrzymaliśmy pieniądze i wybudowaliśmy część dróg. Jednak to nadal za mało. Bez nowoczesnej infrastruktury w naszym powiecie jakość życia będzie coraz gorsza. Przykładem może być Lanckorona. Na początku XX w., gdy kolej ominęła tę miejscowość, zaczęła ona upadać. Dopiero w ostatnich latach samorząd sprawił, że Lanckorona odżyła.

Tak samo obecnie bez wybudowania BDI – Beskidzkiej Drogi Integracyjnej – będziemy skazani na korki w Wadowicach. Jest to o tyle istotne, że Jana Pawła II ogłoszono świętym, i wiadomo, że będą przybywać tłumy ludzi. Tymczasem dojazd do Wadowic wygląda tak jak dojazd do Krakowa. W weekendy droga zupełnie się blokuje – już od Radoczy nie jesteśmy w stanie dojechać do Wadowic, a w czasie majówki droga jest zablokowana od Wadowic do Zatora. Wybudowanie BDI to najważniejsza sprawa, bo dzięki niej Kraków od razu połączy się z Wiedniem.

Trzecie wyzwanie to nowe miejsca pracy. Trzeba stworzyć zakłady pracy w najbliższej okolicy, bo obecnie młodzi ludzie po skończeniu szkoły nie są w stanie znaleźć zatrudnienia w powiecie wadowickim. Powinniśmy tworzyć kolejne strefy aktywności ekonomicznej – jedna jest już w Andrychowie, druga w Zatorze. Powinniśmy postarać się o więcej inwestycji, ponieważ nie mamy dużych globalnych firm, które są innowacyjne.

Polska nie najlepiej też wypada na tle krajów sąsiedzkich na podobnym poziomie rozwoju. W przeliczeniu na jednego mieszkańca w zeszłym roku zanotowano w Polsce 8,68 zgłoszeń uznania patentów, w Czechach – 16, a na Węgrzech – 19. Musimy inwestować w młodych, żeby zdobywali jak najlepsze wykształcenie. Wczoraj oglądałem program, w którym pokazano młodych studentów Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy wymyślili nowy pojazd kosmiczny. To pokazuje dobitnie: w młodych ludziach tkwi ogromny potencjał. Dlatego mój apel do Was jest następujący: uczcie się i twórzcie innowacyjne stanowiska pracy. To jest podstawa rozwoju.

Krzysztof Tenerowicz:

UE określiła trzy filary okresu 2014–2020: gospodarka oparta na wiedzy, infrastruktura oraz innowacyjność. Jak Pan Senator ocenia te priorytety? Czy są dobrze zdefiniowane i czy mogą przyśpieszyć rozwój Małopolski?

Marta Królik:

Uważam, że jest to znakomity wybór. Chodzi o to, aby gospodarka się rozwijała, a kraj bez dróg jest jak organizm bez naczyń krwionośnych. Nie ma komunikacji – nie ma rozwoju. Pogłębia się obszar wykluczenia społecznego i ekonomicznego. Dlatego sądzę, że te trzy obszary są najistotniejsze, i dobrze, że zostały wyróżnione.

Andrzej Pająk:

Tak jak już wspomniałem: jeżeli te pieniądze zostaną należycie wykorzystane, to na pewno będziemy z nich czerpać wiele korzyści. Jeżeli jednak chodzi o innowacyjność, to wiem, że już w poprzedniej perspektywie finansowej, tj. 2007–2013, spore środki na innowacyjność były wydawane, a mimo to spadliśmy w klasyfikacji europejskiej pod względem innowacyjności. Zastanawiam się, co się z tymi środkami stało, jak zostały wykorzystane, czy ktoś to zbadał i czy wyciągnięto konsekwencje wobec odpowiednich osób.

Podobnie rzecz się ma z infrastrukturą. Dobrze, inwestujmy w kolej, ale fakty są takie, że dzisiaj z Krakowa do Warszawy jadę o wiele dłużej niż 5 lat temu. Z kolei autostrady mamy najdroższe w Europie. Polskie firmy budują autostrady w Afryce, w Iraku. Gdy Hiszpania otrzymała z UE pieniądze i tworzyła swoją infrastrukturę, to sama ją wybudowała i powstały przy tym potężne firmy hiszpańskie. U nas firmy upadły.

Jeżeli ma być tak dalej, to efekt będzie mizerny. Ale jeśli środki zostaną wykorzystane należycie, to mamy szansę na duży rozwój cywilizacyjny.

Krzysztof Tenerowicz:

Może polskie samorządy i polscy urzędnicy nie do końca potrafią odpowiednio zagospodarować te pieniądze?

Marta Królik:

Myślę, że nie należy uogólniać, bo wszelkie uproszczenia są krzywdzące. Na pewno trzeba piętnować patologiczne zjawiska w naszej gospodarce, także przy budowie autostrad z udziałem środków unijnych, czy nawet bez nich. Boleję nad tym, ale wiem, że tak czasami się dzieje, co oznacza w praktyce stratę czasu, konieczność dochodzenia roszczeń między wykonawcą a zamawiającym itd.

Jeśli chodzi o powiat wadowicki, to wydaje mi się, że środki unijne z poprzedniej perspektywy zostały dobrze wykorzystane. Pod względem ilości środków przeznaczonych na drogi jesteśmy na drugiej pozycji w Małopolsce. A przypomnijmy, że w województwie mamy 22 powiaty. Więc nie jest źle.

W przyszłej perspektywie unijnej możemy sobie jednak nie poradzić i to niebezpieczeństwo dostrzegam już teraz – to kwestia zabezpieczenia wkładów własnych na projekty unijne. Zasada jest jasna: żeby dostać dofinansowanie w wysokości 85% wartości inwestycji, trzeba mieć 15% swoich środków. W przypadku naszego powiatu może być z tym trudno. Do tego dochodzą jeszcze przepisy wewnętrzne, konieczność zachowania art. 243 ustawy o finansach publicznych. Z tymi wszystkimi problemami samorządowcy będą musieli się zmierzyć.

Od lewej: Józef Łasak, (przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego), Marta Królik (wicestarosta wadowicki)

Od lewej: Józef Łasak, (przewodniczący Rady Powiatu Wadowickiego), Marta Królik (wicestarosta wadowicki), Andrzej Pająk (senator RP)

Małgorzata Chowaniec:

Program operacyjny, z którego będą mogły korzystać w najbliższej perspektywie powiatowe urzędy pracy, to „Wiedza, edukacja, rozwój”. Myślę, że nie tylko moja jednostka, lecz także wyższe uczelnie będą korzystały z tego programu. Polska oferta edukacyjna już w tym momencie jest bardzo bogata. Uważam, że każdy młody człowiek powinien z niej skorzystać po to, żeby w przyszłości, kiedy stanie przed wyborem stanowiska pracy, mógł wykorzystać zdobyte kwalifikacje.

Unia wspiera rozwój nauki

Dzięki środkom unijnym małopolska oferta edukacyjna stale się poprawia. W ostatnich latach zrealizowano wiele inwestycji, powstały nowe obiekty, a te już istniejące zyskały dodatkowe funkcje. Dzięki wsparciu z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego zrealizowano m.in. następujące inwestycje:

  • MultiCentrum w Skawinie, wartość inwestycji: 2 mln 791 tys. 242 zł (w tym 1 mln 178 tys. 956 zł dofinansowania) – interaktywny i wielofunkcyjny punkt dostępu do nowych technologii informacyjnych. Centrum stworzono w celu upowszechnienia wiedzy z różnych dziedzin nauki, sztuki i kultury. Przy stanowiskach komputerowych każdy może skorzystać z nowoczesnego systemu edukacyjnego, który pozwala rozwijać wiedzę na różnych polach.
  • Laboratorium Badawcze AGH, wartość inwestycji: 6 mln 523 tys. 300 zł (w tym 4 mln 564 tys. 266 zł dofinansowania) – znajduje się w nim m.in. sala wykładowa dla 60 studentów oraz sala laboratoryjna z 30 stanowiskami komputerowymi. W budynku zamontowano instalacje grzewcze oparte na pompach ciepła i kolektorach słonecznych. Działa tam także hybrydowa instalacja fotowoltaiczno-wiatrowa. Zainstalowano również profesjonalny system pomiaru prędkości i kierunku wiatru.
  • Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego w Nowym Targu, wartość inwestycji: 5 mln 573 tys. 257 zł (w tym 2 mln 999 tys. 981 zł dofinansowania) – projekt zakładał rozbudowę i wyposażenie warsztatów szkolnych przy Zespole Szkół Technicznych im. Stanisława Staszica. Utworzono tam siedem nowych pracowni, w tym pracownię diagnostyki samochodowej i napraw podzespołów. Każda z nich wyposażona jest w nowoczesny sprzęt.
  • Miejska Biblioteka Publiczna w Oświęcimiu, wartość inwestycji: 16 mln 553 tys. 434 zł (w tym 12 mln 241 tys. 657 zł dofinansowania) – czterokondygnacyjny budynek o ciekawej bryle, pozbawiony barier architektonicznych. Znajdują się w nim pracownie komputerowe, w których bezpłatnie można skorzystać z wielu specjalistycznych programów czy gier edukacyjnych dla najmłodszych. W budynku znajdują się sale multimedialne, gdzie można bez ograniczeń korzystać z bogatego zbioru muzyki i filmów (w dwóch salkach kinowych na 16 i 20 miejsc). Do dyspozycji są także nagrania dostosowane do potrzeb osób niewidomych i niedowidzących oraz tych mających problemy ze słuchem.

Krzysztof Tenerowicz:

Jakie przesłanie dla naszej publiczności, zwłaszcza tej młodszej, ma Pani Starosta?

Marta Królik:

Myślę, że UE da Wam ogromne możliwości i to od Was będzie zależało, czy je wykorzystacie. Całe 25 lat transformacji ustrojowej stworzyło nowe realia gospodarcze, a UE przyniosła jeszcze dodatkowe korzyści. Niestety z tą swobodą i wolnością nie zawsze potrafimy sobie poradzić. Nie ma bowiem dostatecznej korelacji oraz współpracy pomiędzy systemem kształcenia a rynkiem pracy, potrzebami pracodawców a zainteresowanymi podjęciem pracy. Dlatego chciałabym Was zachęcić do tego, żeby Wasze przyszłe wybory związane z dorosłym życiem, a wcześniej z kształceniem na poziomie szkół wyższych, odpowiadały tym potrzebom, żebyście wykorzystali możliwości, a nie błądzili bez celu. Dlatego dokonujcie mądrych wyborów, czytajcie analizy, nie ograniczajcie się do lokalnego czy sublokalnego rynku pracy, bo zmiana miejsca zamieszkania nie jest obecnie tragedią. To naturalny proces i należy się z nim liczyć. Oczywiście, szanujmy naszą tożsamość, ale bądźmy też otwarci i wykorzystajmy możliwości, jakie mamy.

Osobiście nie widzę żadnej sprzeczności pomiędzy obywatelstwem w Unii a obywatelstwem Polski. Odkąd jesteśmy w UE, mamy do czynienia ze zjawiskiem dualizmu obywatelskiego. Nie ma w tym żadnej konkurencji. Cała rzecz zasadza się na tym, żeby umieć dostrzec wspólne cele, dążyć do nich przy zachowaniu szacunku do własnej tożsamości i dbałości o nasze krajowe interesy. Tak zachowują się wszyscy członkowie UE.

Publiczność debaty,  m.in. uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Wadowity, Zespołu Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Jana Pawła II w Radoczy, Zespołu Szkół im. KEN w Kalwarii Zebrzydowskiej oraz  Gimnazjum nr 2 w Wadowicach

Publiczność debaty, m.in. uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Wadowity, Zespołu Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Jana Pawła II w Radoczy, Zespołu Szkół im. KEN w Kalwarii Zebrzydowskiej oraz Gimnazjum nr 2 w Wadowicach

Józef Łasak:

To, co chciałbym Państwu powiedzieć, to żebyście byli odważni. O tym też mówił Ojciec Święty: żebyście się niczego nie lękali. Świat stoi przed Wami otworem. Bądźcie otwarci na świat, na nowe idee, na to, że UE daje Wam możliwości, by czerpać z jej dobrodziejstw, nawet jeśli nie wszystko w niej jest idealne.

Swego czasu zorganizowałem spotkanie z panem Romanem Kluską. Poprosiłem go o wskazówkę dla młodych. Powiedział tak: „Starajcie się być dobrymi ludźmi. Wiedza nie jest aż tak ważna. Jeśli będziecie otwartymi i dobrymi ludźmi, to odpowiednią wiedzę zdobędziecie z upływem czasu”. Dodam od siebie, że Roman Kluska w swojej firmie zatrudnia ludzi, nie patrząc na wykształcenie, ale na to, czy młody człowiek chce się czegoś nauczyć. Kluska powiedział, że ma pracownika po gastronomicznej szkole średniej, który jest lepszym informatykiem niż informatycy z tytułem doktora.

 

Prezentacja Wadowice 02.06.2014

Audycja „UE a rozwój cywilizacyjny Polski”

Pobierz